3 sty 2014

Moja kwasowa kuracja - 6% tonik PHA i kwas migdałowy

Dzisiaj trochę biochemicznie :) We wrześniu wspominałam Wam o moich zamiarach na nadchodzącą jesień i zimę. Marzyła mi się przygoda z kwasami i stopniowo ją sobie wprowadzałam. Zaczęłam od 6% toniku z kwasem PHA, a mianowicie glukanolaktonem, na początku września. Stosowałam krem z filtrem SPF 15.


Tonik kosztuje 18,50zł za 100ml produktu na Biochemii Urody. Dostajemy glukanolakton, mleczan sodu, mocznik, hydrolat z kwiatu pomarańczy oraz ekstrakt z lukrecji w już odmierzonych porcjach, gotowych do przygotowania toniku według instrukcji dostępnych na stronie. Musimy dokupić jedynie "Konserwant naturalny ECO", który starcza nam na przygotowanie 7 sztuk toniku. Kosztuje 7,90zł za 8g.

Tonik, z racji że zawiera w sobie kwas "nowej generacji" PHA, może być stosowany w lecie. Przeznaczony jest głównie dla osób, dla których mocniejsze kwasy są... zbyt mocne. Tak jak każde inne kwasy hydroksylowe złuszcza skórę, stymuluje odnowę naskórka, spłyca drobne zmarszczki i wyrównuje koloryt skóry. A przy tym ma nie szczypać, ponieważ jest znacznie mniej drażniący.
Badania wykazały, że kwasy PHA mogą być stosowane przez naprawdę dużych wrażliwców, w tym osoby z AZS czy trądzikiem różowawym. Wzmacniają one również barierę skóry, pomagając osobą ze zmianami skórnymi. Dodatkowo, z racji większej liczby grup hydroksylowych, które przyciągają wodę i wiążą się z nią mostkami wodorowymi (jestem w swoim żywiole :) ).

Jak to wyglądało w moim przypadku? Pierwsze kontakty z tonikiem, pomimo zapewnień, że są to delikatne kwasy, sprawiały, że skóra mnie szczypała, a nie mam typowo wrażliwej cery. Musiałam używać toniku co 2-3 dni, bo inaczej kończyłam z silnymi zaczerwieniami. Jednak skóra stopniowo przyzwyczajała się do nowej substancji i po 3 tygodniach mogłam stosować tonik z powodzeniem codziennie. Pod koniec zdarzało mi się używać go nawet 2 razy dziennie, ponieważ miałam zaraz przejść na kwas migdałowy.

 
http://przystanekuroda.pl/
Jestem leniuszkiem, któremu nie chce się schodzić na dół :)

Efekty zauważyłam dopiero w październiku. Koloryt mi się wyrównał, drobne i świeże blizny potrądzikowe ładnie wygładził, co poniektóre całkowicie znikły. Z tymi starszymi sobie nie poradził nawet pod koniec kuracji, za to rozjaśnił je, przez co są mniej widoczne. Skóra stała się bardziej sprężysta, miałam mniej zaskórników, a same niespodziewajki zaczęły pojawiać się rzadziej i szybciej się goiły. Maksymalnie występowały u mnie 3 diody - i był to mój bardzo zły dzień...

Obecnie stosuję 5% tonik z kwasem migdałowym, na bazie hydrolatu z lawendy bułgarskiej (okropny śmierdzioszek!) z dodatkiem gliceryny. Gliceryną chciałam zastąpić kwas hialuronowy obecny w przepisie i teraz dziękuję Bogu, że zima okazała się łagodna w tym roku. Nie stosujemy gliceryny na zimę, gdy wilgotność jest niska, pamiętajcie! Przepis zgarnęłam z Zielonego Koszyczka (klik), zamieniłam kwas hialuronowy na glicerynę i przeliczyłam wszystko na 50ml użytego hydrolatu. Brzmi skomplikowanie? :)
  • 50ml hydrolatu/wody demineralizowanej
  • 12ml gliceryny
  • 3g kwasu migdałowego
  • 1g konserwantu
Licząc dokładnie, potrzebowałabym 3,26g na 5% tonik, ale niestety moja waga kuchenna podaje wagę w dokładności do jednego grama, dlatego zaokrągliłam wynik w dół. Nasza skóra nie powinna tak bardzo odczuć tej różnicy :)

Kwas migdałowy rozpuściłam w hydrolacie, energicznie mieszając. Szło trochę opornie, więc pomogłam sobie kąpielą wodną, ostrożnie by nie podgrzać wszystkiego zbyt mocno. Dopiero po 15 minutach udało mi się całkowicie rozpuścić kryształki. Kwas migdałowy dużo lepiej rozpuszcza się w alkoholu, więc jeśli Wasza skóra nie ma nic przeciwko, możecie sobie nim pomóc. Następnie dodałam gliceryny i konserwantu. I przelałam do wysterylizowanej alkoholem buteleczki po dawnym toniku.


Aplikacja nie stanowi najmniejszego problemu, przemyśleli sprawę. Choć butelka jest ciemna, widzimy ile produktu zostało.


Niestety zaniedbałam troszeczkę kwaszenie mojej skóry i dopiero od połowy grudnia systematycznie się kwaszę moim tonikiem, od świąt robię to już codziennie. Trochę jeszcze piecze, ale nie mam czerwonej buźki, więc jestem gotowa to przetrzymać - jest to w końcu cecha charakterystyczna dla kwasów AHA. 
Oczywiście stosuję filtry mocniejsze. Mam kremik z Vichy z SPF 50, ale szukam czegoś lepszego, gdyż po nim strasznie szybko się świecę.

Co zauważyłam? Ponownie mniej wyprysków i lepszy koloryt. Jednak moja skóra nie jest jednolita, jak to było w przypadku toniku z PHA. Możliwe, że jeszcze za krótko na bardziej gruntowną ocenę. Jeśli chodzi o zaskórniki to również trochę się ich pojawia, za to wypryski goją się szybciutko, a świeże przebarwienia po nich znikają. Największą nadzieję pokładam w mocniejszym złuszczaniu, by choć trochę zredukować blizny potrądzikowe. Warto zaznaczyć, że kwas migdałowy pobudza produkcję kwasu hialuronowego w skórze, przez co jest to niezła profilaktyka przeciwstarzeniowa. Do szczęścia potrzeba mi tylko retinoidów i mogę się starzeć :)

A jakie działanie ma mi zaoferować kwas migdałowy? W codziennej pielęgnacji samym tonikiem (w stężeniu 5-10%) ma regulować produkcję sebum, dlatego zalecany jest do pielęgnacji skóry tłustej. Z racji swojego działania przeciwbakteryjnego, działa na trądzik i przyspiesza jego leczenie. Ma redukować przebarwienia, pogrubiać warstwę twórczą naskórka, sprawiać, że skóra będzie sprężysta i promienista. A z racji złuszczania może zredukować moje przeklęte blizny :)

Podeszłam już wczoraj do swojego pierwszego peelingu. Na razie niziutko, 10%, a i tak było ciężko. Co mnie zaskoczyło, w miejscach gdzie miałam wypryski, choćby najmniejsze, pojawiły się białe plamki. Skóra strasznie mnie piekła, po wszystkich wycierałam twarz papierem toaletowym, bo ręcznik za bardzo mnie drażnił. Zadziałałam zaraz olejem monoi i skóra w ciągu 5 minut się ukoiła... Uwielbiam ten olej :) Pamiętacie o nim? (klik) Oczywiście nie jest to mój jedyny środek do celu. Stosuję jeszcze arganowo-rokitnikowy kremik z Gaia Creams, który mocno regeneruje i nawilżający z Tołpy.

Jak dostrzegę naprawdę widoczne efekty to zaraz dam Wam znać, wtedy przyjdzie czas na mnóstwo zdjęć i porównań :) Chętnie też przyjmę wszelakie rady, gdyż jest to mój pierwszy raz z kwasami.

Pozdrawiam! Jaskółka

32 komentarze:

  1. Hej:) a wiesz może jak długo od zakończenia kuracji (ja akurat rozexem-tradzik rozowaty) przeciwtradzikowej można zacząć kwasy? I czy skoro buzia sie musi przyzwyczaić, to czy to znaczy, że potem już do końca życia trzeba będzie takie kwasy stosowac? :) bo trochę sie tego boję:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pierwsze niestety Ci nie odpowiem, bo to nie moja działka. Zapytaj dermatologa :)
      Nie, nie trzeba stosować ich do końca życia, możesz przestać kiedy chcesz. Poza tym kwasy AHA działają jedynie przez 3-4 miesiące, potem skóra się do nich przyzwyczaja. Musisz przygotować skórę, ponieważ nie miała ona wcześniej kontaktu z kwasami, i nałożenie od razu peelingu mogłoby się skończyć bardzo źle :)
      Jeśli jesteś zainteresowana tematem, zapraszam do zakładki "Kwasimy się" na górze :)

      Usuń
    2. Ooo dziękuję bardzo za odpowiedź:) no to że nie przez całe życie, to bardzo ważne:D nie wiem dlaczego tak zrozumiałam:D będę czytać na pewno:D tylko rzeczywiście najpierw podpytam swojej p. Dermatolog kiedy zacząć i sie bardziej wdrożyć w temat:)

      Usuń
  2. Ja to żałuję iż nie mieszka blisko Ciebie, bo bym przychodziła patrzeć co i jak robisz bo sama jeszcze nie miałam odwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wypróbować ten tonik z kwasem PHA. Ja używałam kwas glikolowy, który dostałam w ramach współpracy, ale to był wielki błąd. To zdecydowanie za mocny kwas na początek "kwaszenia" buźki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co czytałam, szkoląc się, kwas glikolowy jest najmocniejszym kwasem. Ma najmniejsze cząsteczki, przez co szybko przenika przez skórę - czyli szybciej i mocniej podrażnia. Mam zamiar zrobić jeszcze notkę o każdym z kwasów :)

      Usuń
  4. Muszę w końcu się wziąć za kwasy, ale to dopiero jak skończę maść od dermatologa, bo razem mogłaby to być mieszanka wybuchowa ;)
    Ale przydałoby się takie cudowne działanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tonik z kwasem PHA mnie zainteresował, z racji, że nie jest tak "żrący" i nadaje się na początek przygody z kwasami. Bardzo ciekawy post, będę o nim pamiętała, jeśli zdecyduję się na taką kurację.

    OdpowiedzUsuń
  6. Powodzenia z kwasami :) Ja na razie stosuję na twarz w większości kosmetyki polecone przez dermatologa i boję się wprowadzać kwasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapytaj dermatologa przy następnej wizycie :)

      Usuń
  7. wszystko brzmi tak skomplikowanie, ale może kiedyś wypróbuję kwaszenie się ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nigdy nie miałam do czynienia z kwasami, chociaż widzę że to teraz popularne.
    ciekawy blog- obserwuję

    OdpowiedzUsuń
  9. Też ostatnio robiłam tonik z kwasem ale mlekowym :) Już mi się kończy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniałaś mi tym postem, że muszę zabrać się za mój kwas migdałowy (też mam taki z ZSK). Zaraz sobie zrobię, może zacznę od 10% a za dwa dni już 15%. Powodzenia w dalszym kwaszeniu!

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam się zabrać za kwasy, ale ciągle jakoś z tym zwlekam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sobie bardzo chwalę własny tonik z glukonolaktonem (10 i 15%), tonik z kwasem migdałowym 10%, a także z mlekowym 8-10% - choć to już nieco mocniejszy kaliber. Niby nie tak duże stężenie, a potrafi nieźle poszczypać i złuszczyć :) Kwas glikolowy na mnie działa dosyć drażniąco i nie widzę poprawy po kosmetykach z nim. Dobrze na mnie zadziałał Azelac 20% u kosmetyczki, choć sam Acne Derm (też stężenie kw. azelainowego 20%) cudów nie zdziałał. Może za krótko stosowałam.Ciekawą substancja jest kwas alfa liponowy - ja dodawałam do własnego kremu na bazie z e-naturalne (baza bez gliceryny), ale jest też chyba gotowy krem na kolorowka.com :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję ślicznie, chętnie się przyjrzę :)

      Usuń
  13. jeszcze do włosów nie stosowałam tego typu kuracji :)
    Zostaję u Ciebie Jaskółeczko na dłużej i zapraszam do siebie i wzajemnej obserwacji ;)
    www.aneczka84.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. myślę ostatnio o kwasach... a polecam przyjrzeć się kremom z SPF z john master orgaic, czy też eco cosmetics - czytałam dobre opinie...

    pozdrawiam
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. miałam tonik z biochemii ale inny chyba mocniejszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie z kwasem mlekowym i migdałowym :) on ma chyba z 10%

      Usuń
  16. Ja póki co, trzymam się z dala od kwasów, bo boję się znów kolejnej wysypki..

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy nie próbowałam bawić się w chemika, choć kusi mnie to strasznie i pewnie prędzej czy później się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ja nigdy nie próbowałam tak mieszać, zawsze stawiałam na gotowce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ekonomiczniej :) warto się na tym zastanowić, tym bardziej, że przeliczniki znajdziesz w sieci.

      Usuń
  19. Zanim kupiłam ten krem z Pharmaceris zastanawiałam się nad takim tonikiem, ale w końcu się wystraszyłam i pobiegłam do apteki po gotowca. Myślę, że w tym roku w końcu się na niego zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego bać, co kiedy dodawać masz opisane w instrukcji, nie wiem jakim tłokiem trzeba by było być, żeby coś zepsuć :P

      Usuń

Wasze komentarze to dla mnie źródło motywacji ♥
Jeśli masz do mnie pytanie: ziele.jaskolcze@gmail.com

Disqus for Jaskółcze Ziele