Dzisiejszym bohaterem będzie drugi z produktów od Dermedic, które dane mi było testować po rybnickim spotkaniu. Jest to mój pierwszy peeling enzymatyczny, więc nie do końca wiedziałam czego mam się po nim spodziewać. Przyznam, że po już ponad miesięcznym stosowaniu nie mam ochoty wracać do mechanicznych peelingów do buźki.
Hydrain 3 Hialuro to wzmocniona siła nawadniania skóry o bogatych
konsystencjach i składach. Kosmetyki przeznaczone są dla skóry
wyjątkowo wysuszonej, wymagającej intensywnej pielęgnacji nawadniającej.
Działanie:
- wzmocniony system nawadniania: długofalowe, intensywne nawodnienie nawet bardzo wysuszonej skóry,
- przywrócenie zdolności skóry do nawilżania, zatrzymanie wody w naskórku,
- wygładzenie skóry, zniwelowanie uczucia napięcia i ściągnięcia, brak podrażnień,
- uczucie świeżości i czystości.
Aqua, Glycolic Acid (kwas glikolowy), Arginine, Isopropyl Myristate (emolient "suchy", zapobiega odparowywaniu wody ze skóry), Cetearyl Alcohol (emolient "tłusty", natłuszcza skórę),
Ceteareth-33 (inaczej PEG-33, emulgator, substancja aktywnie myjąca), Cyclomethicone (emolient, mieszanka silikonów, pozostawia film na skórze), Sodium hyaluronate (kwas hialuronowy), Glycerin,
Caprylic/Capric Triglyceride (emolient, ułatwia aplikowanie produktu na skórę, może być komedogenny), Triethanolamine (regulator pH), polyacrylamide C13-14
Isoparaffin Laureth-7 (kompleks zagęszczający, mieszanina węglowodorów parafinowych), Glyceryl Stearate (emolient "tłusty", zapobiega odprawowywaniu wody ze skóry), Stearic Acid (substancja renatłuszczająca), Urea, Allantoin,
DMDM Hydantoin (konserwant), Methylchloroisothiazolinone (konserwant), Methylisothiazolinone (konserwant),
Parfum.
Z kwasów AHA mamy tu jedynie kwas glikolowy, a miałam nadzieję na jakąś mieszaninę kwasów, czytając "enzymy kwasów owocowych". Kwas ten jest dość inwazyjny, gdyż ma najmniejsze cząsteczki ze wszystkich kwasów, co oznacza, że bardzo szybko przenika przez skórę, co wywołuje pieczenie. W przypadku tego peelingu, pomimo niskiego stężenia 6%, też mamy do czynienia z lekkim szczypaniem, jednak jest to do zniesienia. Tym bardziej, że po chwili przestaje. Nie wiem jednak co by na niego powiedziała skóra wrażliwa, która nie ma do czynienia z kwasami.
Skład peelingu nie jest taki zły, ale jego kolega, płyn micelarny, może się poszczycić lepszym. Mamy tu składniki, które zadbają o nawilżenie naszej skóry, mamy takie cudowności jak arginina, bardzo silny antyoksydant, mocznik i jego pochodna alantoina, które pięknie nawilżają. Oraz emolienty, które wiążą wodę (jednak należy na nie uważać, gdy powietrze jest suche - sezon grzewczy, mroźna pogoda).
Jednak mamy tu również do czynienia z takimi brzydalkami jak komedogenny capric triglyceride czy mieszaninę węglowodorów parafinowych, czyli w skrócie pochodnych parafiny, która też potrafi ładnie zapchać. Mam też mieszane uczucia co do PEGu, gdyż generalnie do PEGów mam mieszane uczucia, oraz do mieszanki silikonów, gdyż nie lubię traktować nimi swojej skóry - wychodzi mi to wszystko później za każdym razem, gdy poddaję ją oczyszczaniu. Silikony na skórze mają takie samo działanie, jak na włosach - wygładzają ją i nadają lepszy wygląd niż to jest w rzeczywistości.
Opakowanie jest bardzo ładne, choć szkoda, że nie półtransparentne - widzielibyśmy wtedy ile produktu nam jeszcze zostało. Wieczko otwiera się bardzo łatwo, nawet mokrymi rękami, więc bez problemu można używać go np. podczas kąpieli. Konsystencja jest gęsta, ale produkt łatwo rozprowadza się po skórze. Zapach jest bardzo delikatny, ciężko jest mi go określić. Taki typowo kremowy.
Jest wydajny, myślę, że wpływa to na to i konsystencja, i częstość użytkowania zalecana przez producenta (raz na tydzień).
Produkt nie wchłania się od razu i tak jak pisze na opakowaniu należy resztki zetrzeć np. płatkiem. Jednak jak dla mnie produkt zostawia zbyt grubą warstwę filmu, więc z reguły przemywam twarz wodą po tych 15 minutach, ewentualnie przemywam hydrolatem.
Jeśli chodzi o pozbycie się martwego naskórka, produkt radzi sobie z tym znakomicie. Pozbywa się wszystkich suchych skórek, nawet tych uparciuszków na nosku, czemu peeling mechaniczny nigdy nie umiał zaradzić. Skóra jest elastyczna, dobrze nawilżona.
Cieszę się z obecności kwasu, gdyż idealnie wpasowuje się w moją kwasową kurację. Muszę poczytać o działaniu samego kwasu glikolowego, by wiedzieć, jakie mieć co do niego oczekiwania na przyszłość :)
Skóra po zabiegu faktycznie nie jest zaczerwieniona, nie szczypie, ma się po prostu fajnie. Zdarzało się, że peeling mechaniczny zostawiał czerwone ślady to tu, to tam. Dodatkowo nie trzeba z nim nic robić, kładziemy na twarz i się relaksujemy. Przyznam, że taka opcja bardzo mi odpowiada.
Myślę, że najważniejszą rzeczą, jaką muszę zaznaczyć, to fakt, że peeling nie zapycha, chociaż ma w składzie kilka rzeczy, które mogły by tak zadziałać. Odetchnęłam z ulgą, bo się polubiliśmy.
Przyznam szczerze, że gdybym natknęła się na ten produkt gdzieś w drogerii, pewnie bym nie kupiła ze względu na skład. A tu widać, że dobre rzeczy zdominowały parę nieciekawych składników i mamy całkiem przyjemny produkt, który chętnie jeszcze zakupię. Cena to 27zł za 50g produktu.
Wolicie peelingi enzymatyczne czy mechaniczne?