6 lut 2017

Normalizujący tonik dla cery mieszanej i wrażliwej Antisress | Norel

Cześć kochani! Robię się niesamowicie podekscytowana, bo już za dwa dni razem z Tośkiem lecimy do Anglii odwiedzić moją przyjaciółkę z dziecięcych lat! Ogromnie się cieszę, że po 10 latach - bo tyle moja Klaudia już siedzi na zachodzie - udało mi się w końcu dopiąć wyjazd na ostatni guzik. Zanim jednak to nastąpi, czeka mnie pakowanie, a jest to czynność której szczerze nienawidzę. Tak woęc walizka leży otwarta i czeka, a ja tymczasem zdążyłam wziąć ciepły prysznic, zrobić sobie maseczkę, posprzątać kuchnię, wstawić pranie i teraz skończyłam tutaj, pisząc do Was dzisiejszą notatkę :) Zawsze odkładam pakowanie na ostatnią chwilę.

Normalizujący tonik Antistress dla skóry mieszanej i wrażliwej od Norel, bo o nim dzisiaj będziemy rozmawiać, gości w mojej łazience od połowy listopada.


Zamknięty jest w plastikowej lekkiej butelce z pompką. Pompka jest okropna, strzela płynem za mocno - połowa toniku kończyła zawsze gdzieś na umywalce zamiast na płatku kosmetycznym, więc szybko z płatków zrezygnowałam. Tonik aplikowałam bezpośrednio na dłonie i nimi rozprowadzałam produkt na skórę twarzy, szyi i dekolt. I chyba przerzucę się na tę praktykę w przypadku wszystkich toników, niesamowita oszczędność produktu! Tonik jest na bazie wody, szybko się wchłania i ma przyjemny, choć trochę za mocny w moim odczuciu zapach. Pozostawiony solo na twarzy klei się na skórze, dlatego jie nadaje się do odświeżania skóry w ciągu dnia.

Woda, gliceryna, Caprylyl/Capryl Glucoside, Capryloyl Glycine, sarkozyna, ekstrakty: z kory cynamonowca, z traganka błoniastego, kwas dehydrooctowy, alkohol benzylowy, guma ksantanowa, kompozycja zapachowa

Tonik ma prosty skład. Zawiera nawilżającą glicerynę, trójgliceryd kaprynowo-kaprylowy, który pozwala substancjom dotrzeć w głębsze warstwy skóry oraz ekstrakty, które mają wyregulować pracę gruczołów skóry tłustej i mieszanej.


Tonik sprawdził mi się w codziennym użytkowaniu, chociaż musiałam przy nim uważać na okolicę oczu - podrażniał. Skóra przy nim nie świeciła się mocno, ale jest to raczej skutek całościowej mojej pielęgnacji i sprawdzonym kremów zimową porą, a nie działanie samego toniku. Niemniej jednak nie zwiększył przetłuszczania się, a skóra po nim była miękka. Świetnie radzi sobie ze ściągniętą skórą, chociaż brakuje mi u niego działania kojącego - które swoją drogą producent obiecuje, kierując produkt również do posiadaczek cer wrażliwych. Jest to po prostu dobry tonik do codziennego użytku, bez efektu WOW.

200ml normalizującego toniku Antistress dla cery mieszanej Norel kosztuje 32zł w sklepie internetowym Norel.

A teraz wracam do pakowania!


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


2 lut 2017

Cukrowy peeling z algami | Fresh&Natural

Cześć kochani! Dzisiaj piszę do Was ze wspaniałym humorem - skończyła mi się sesja :) Mogę spać do woli, uporządkować rzeczy związane z licencjatem, szydełkować oglądając seriale i w końcu mam czas by usiąść i rozplanować nasz wyjazd do Anglii - a to już w przyszłym tygodniu! Do tego nadaję do Was z mojego rodzinnego domku, gdzie pełno śniegu i słońca. Kto wie, może w końcu uda mi się wyskoczyć w weekend na narty?

Z tym pozytywnym humorem opowiem Wam o cukrowym peelingu z algami Fresh&Natural o nietypowym zapachu rozmarynu z kawą, ze szczyptą morza w tle :)


Peeling ogromnie mnie zaskoczył, gdy do mnie przyjechał. Pamiętam, że był to ten czas, gdy było bardzo mroźno - i pomimo tego mrozu dostrzegłam ogromną warstwę oleju pływającą nad zdzierającą zawartością peelingu. Olejowa mieszanka nie stanowi tutaj dodatku, ona jest esencją tego peelingu. Musicie się przygotować, że będzie niesamowicie tłusto, niesamowicie odżywczo i regenerująco - a wanna niemiłosiernie będzie ubrudzona w imię większego dobra.

Opakowanie jest bardzo dobre, jak na taki peeling. Otwór jest szeroki - a ja do tego rączki mam malutkie - więc nie ma problemu z wyciągnięciem ociekającego dobra. Jest też bardzo płaskie, dzięki czemu prawdopodobieństwo, że peeling nam się wywróci i cały olej wyleje się do jednorazowej kąpieli jest naprawdę znikome. Wieczko wykonane z aluminium odkręca się bezproblemowo, nawet mokrymi rękoma i nawet wtedy, gdy ziarenka cukru dostaną się na gwint.


Ach, ten zapach. Jeden z tych, co albo się kocha, albo nienawidzi. Przyznam się szczerze, że czytając o rozmarynie i posiadając na etykiecie coś na kształt lawendy mojej uwadze zupełnie umknęła kawa... A kawa jest tu mocno dominująca. Pachnie więc rozmarynem, wcale nie lawendą za to mocno kawą, z intensywnym słono-morskim aromatem alg. We mnie peeling przyłożony prosto pod nos wywołuje mieszane uczucia, bo jego morskość mocno gryzie w nos. Na szczęście podczas szorowania ciała czuć najmocniej kawę, z rozmarynem w tle. Zapach ciekawy, rozgrzewający. Tosiek lubi go nawet bardziej z tą intensywną słoną nutą. Podejrzewam, że większość z Was będzie kręcić nosem przy nim. Za to naprawdę nadrabia kolorem, tylko popatrzcie na tę butelkową zieleń ♥

Cukier, olej winogronowy, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, puder z morszczynu pęcherzykowatego, spirulina, ziarna kawy, olejek rozmarynowy, olejek grejpfrutowy, limonen, kompozycja zapachowa

Przyznaję się bez bicia, że tego grejpfruta zupełnie nie wyczuwam :)


Peeling to naprawdę fajny ździerak. Dzięki zwartości kawy nie znika tak szybko na wilgotnej skórze - a ja sama jestem niespecjalnym wielbicielem ździerania na sucho, aż tak hardkorowo skóry nie traktuję :) Regularnie stosowany, z porządnym masażem, naprawdę fajnie napina skórę. I odżywia bardzo mocno, przy takiej ilości olejów nałożonej na skórę. Osobiście nie lubię takiej warstwy na sobie, jest mi z tym niekomfortowo, ale nie mam zamiaru peelingowi jego cudownych właściwości odżywczych ujmować. Jeśli tylko dacie radę się przemóc i posiedzieć takie oblepione :) Efekty są naprawdę spektakularne, gdy skóra przez całą noc powolutku sobie wchłania te dobroci.

Jak już wspomniałam, ogromną fanką takich tłustych powłoczek na skórze nie jestem. Ale peeling z algami jest naprawdę cudowny w swoim działaniu i myślę, że gdyby go potraktować jako kurację na całe ciało raz na dwa tygodnie, to dla efektów jestem w stanie to przeżyć. Tylko to szorowanie wanny... :)

250g cukrowego peelingu z algami Fresh&Natural kosztuje 18,99zł na portalu Dbam o Zdrowie. Gorąco polecam Wam przejrzeć ich ofertę jeśli chodzi o Fresh&Natural, bo można dorwać ich produkty dużo taniej niż w innych sklepach! Korzystajcie!


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


30 sty 2017

Naturalne mydło ze skrzypem polnym, Ziemia | Hagi

Cześć kochani! Jestem mydlanym freakiem, przyznaję się bez bicia. Uwielbiam kupować mydła, jeszcze bardziej je robić. Myję się mydłami od stóp do głów i gdybym nie była przy tym wszystkim leniuszkiem, to i włosy myłabym mydłem codziennie - ale nie chce mi się robić octowych płukanek :) Mogłabym myć się tylko swoimi mydłami. Ale uwielbiam eksperymentować, inspirować się, szukać ciekawych składników, dodatków, zapachów i, co najważniejsze, wiedzieć czego oczekiwać po dobrym mydle.

Na moją mydelniczkę trafiło mydełko Hagi. Hagi to polska marka, więc już jest pięknie - lubię wspierać polskie manufaktury mydlarskie, trzymam kciuki za wszystkie nowo powstające i najchętniej wykupiłabym wszystkie mydełka - a niejedne wyglądają jak dzieła sztuki. Hagi tworzy swoje produkty w oparciu o naturę. Ich produkty dzielą się na żywioły, więc robi się tajemniczo i magicznie. Moje naturalne mydło ze skrzypem polnym Hagi to Ziemia, czyli tkwi w nim aromaterapeutyczne działanie ziół.


Tekturowe opakowanie jest po prostu przepiękne. Każdy żywioł charakteryzuje się nieco inną grafiką, tło w kolorze kojarzonym z żywiołem, innymi kwiatami. Mydełko pachnie przepięknie już przez ten kartonik. A zapach ma niesamowity. Przepiękne połączenie drzewa herbacianego, różanego, paczuli, geranium, sosny i goździków. Zapach niezwykle inspirujący, wibrujący i unoszący się w powietrzu z niezwykłą intensywnością. W mojej małej łazience można było go poczuć już od progu. Zostawał też na skórze w postaci delikatnej mgiełki, delikatnie otulał. Jeśli jesteście fanami róży, w tym wydaniu na pewno Was zachwyci. Kolor ma przepiękny, ziemisty. I jest to najjaśniejsze mydełko żywiołu ziemi.

Woda, olej rzepakowy, olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej palmowy, NaOH, masło shea, olej rycynowy, wosk pszczeli, masło kakaowe, ekstrakt ze skrzypu polnego, olejek z drzewa herbacianego, olejek z drzewa różanego, olejek sosnowy, olejek geranium, olejek paczuli, olejek goździkowy, linalol, limonen, benzoesan benzylu, geraniol, citral, citronelol, eugenol, izoeugenol


Mydełko jest twarde, nie rozpływa się szybko w kontakcie z wodą i tworzy puszystą, niezbyt gęstą pianę. Myje bardzo dobrze, nie wysusza skóry i jej nie ściąga. Świetnie się spisało również przy myciu skóry twarzy, buzia nie była ściągnięta - wręcz przeciwnie, była przyjemnie miękka (ale oczywiście nie należy zapominać o tonizacji skóry, po każdym umyciu - nie tylko mydłem!). Zapach to po prostu coś cudownego, długo jeszcze nie zapomnę tego aromatu. Nawet Tosiek się polubił z taką wersją róży i chętnie sięgał po mydełko podczas kąpieli. To chyba najlepsza rekomendacja dla mydła różanego :)

Mydełko zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Wróżę Hagi świetlaną przyszłość i z ogromną chęcią przygarnę pozostałe mydełka. Każdy żywioł charakteryzuje się czymś innym, Powietrze to produkty dla alergików, Woda - dla dzieci i kobiet w ciąży, więc mydełka są bezzapachowe, Ogień zaś energetyzuje. Nie mogę się doczekać by odkryć magię każdego żywiołu.

100g kostka naturalnego mydła ze skrzypem polnym Hagi kosztuje 18zł. Znajdziecie je w sklepie internetowym Hagi.

Sięgacie po mydła? Spotkaliście się już z tymi od Hagi?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka

 

Disqus for Jaskółcze Ziele