Płyn micelarny H2O zmywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia, pozostawiając uczucie świeżości i czystości - micele estrów kwasów tłuszczowych `przyciągają` zanieczyszczenia bez potrzeby nadmiernego tarcia skóry wacikiem.
Nie podrażnia oczu - hypoalergiczny - czystość, jaką daje woda termalna nie powoduje podrażnień.
Nie wysusza skóry - Hyaluronic Acid - kwas hialuronowy, kompleks Hydroveg VV - zmiękczają i utrzymują nawilżenie warstwy rogowej skóry.
Nie zatyka porów. Nie pozostawia filmu na skórze.
Zawiera wodę termalną ze źródeł Uniejowa.
Aqua, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate (natłuszcza skórę, przy stężeniu powyżej 10% może podrażniać), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy), Urea (mocznik), Diglycerin, Sodium PCA (substancja higroskopijna, występuje w skórze jako składnik naturalnego czynnika nawilżającego NMF), Hydrolyzed Wheat Protein, Sorbitol (substancja higroskopijna, używana również w żywności), L-Lysine (aminokwas potrzebny do budowy wszystkich protein), Allantolin (pochodna mocznika, działa nawilżająco, wspomaga gojenie się ran), Lactic Acid, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil (emolient, bardzo bezpieczny), Parfum, Dehydroacetic Acid (konserwant, posiada certyfikat Eco Cert), Benzyl Alcohol (konserwant, potencjalny alergen)
Na niebiesko zaznaczyłam nawilżające substancje - jak widać jest ich całkiem sporo. Gliceryna jest wysoko w składzie, co nie do końca jest takie dobre. Powyżej ~25% jest w stanie wyciągać wodę z głębszych warstw skóry w stronę naskórka, co sprawia, że nasza skóra jest odwodniona, chociaż naskórek ma się dobrze. Jednak biorąc pod uwagę ilość dobroci w składzie, wykorzystanie bezpiecznego emolientu i konserwantu z certyfikatem, myślę że firma dała odpowiednie stężenie. Niemniej jednak nie mamy tej pewności, nie tylko w przypadku gliceryny.
Z drugiej strony, jeśli pokusili się o taki ładny konserwant, dlaczego drugi dali już taki brzydki? :(
Cena to 20zł za 200ml produktu.
Pod nazwą Hydroveg VV kryją się woda, sodium PCA, podwójna cząsteczka gliceryny, mocznik, hydrolizat protein pszenicy, sorbitol, lizyna, alatoina i kwas mlekowy.
Butelka jest przeźroczysta, zaprojektowana w ascetyczny sposób. Bez wątpienia nasuwa się skojarzenie z lekkością, a to m.in. oferuje nam produkt. Otwarcie jest wygodne, charakterystyczny "klik" dla tego typu produktów. Aplikacja jest bardzo łatwa, wydobywamy tyle produktów ile nam potrzeba. Duży plus za przeźroczystość butelki, wiemy ile produktu nam zostało.
Płyn ma delikatny zapach, kojarzy mi się z ogórkiem. Fajnie odświeża twarz, pozostawia uczucie nawilżenia buźki, skóra jest po nim bardzo przyjemna w dotyku - a produkt nie pozostawia filmu. Mam jednak trochę zastrzeżeń co do jego działania. Nie do końca radzi sobie ze zmywaniem makijażu oczu, a ja rzadko maluję się mocno. Zazwyczaj musi sobie poradzić jedynie z tuszem(nigdy nie używam wodoodpornego), okazjonalnie z czarną kredką. Trzeba się trochę namęczyć, by pozbyć się tuszu, wymaga to trochę tarcia albo trzymania płatka przy oku naprawdę bardzo długo.
Z resztą buźki radzi sobie bardzo dobrze, a efekt "po" jest naprawdę bardzo przyjemny.
Produkt jest świetny dla osób z naprawdę wrażliwą skórą oraz również suchą. Mam obecnie okazję testować go na skórze wrażliwej, gdyż jestem w trakcie łuszczenia się po peelingu kwasowym. Nie szczypie również w oczy, nawet jeśli trzymamy płatek długo przy oku. Odkąd go używam, nie mam problemu z suchymi skórkami (nie licząc obecnej sytuacji, oczywiście :) ). Produkt jest wydajny, używam go od 16 listopada, a nie doszłam jeszcze do połowy. Używam go na całą twarz z wyjątkiem oczu, gdyż nie mam do tego cierpliwości.
Miałyście? Jak się spisał u Was? A może próbowałyście inne produkty z tej serii? Ja mam jeszcze peeling enzymatyczny, jednak jeszcze nic na jego temat nie zdradzę!