11 kwi 2014

Mały poradnik hennowania

Pamiętam, że gdy sama chciałam zdecydować się na hennę, ciężko było trafić na rzeczowe informacje dotyczące tego sposobu koloryzowania włosów. Trafiłam do Zielonego Koszyczka, na Pole Henny, jednak nie było tam odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania. 

Po prawie rocznym hennowaniu włosów nasuwa mi się parę rzeczy, o których mogłabym Wam opowiedzieć. Wiem również, jakie wątpliwości mnie dręczyły przed moim pierwszym hennowaniem. Mam nadzieję, że ten mały poradnik będzie dla Was pomocny!

Co trzeba wiedzieć, zanim zdecydujecie się na hennę:


Po pierwsze, (i najważniejsze!) koloru po hennie ciężko się pozbyć - ale nie jest to niemożliwe! O sposobie na wypłukanie henny z włosów pisałam tutaj. Ciężko będzie Wam pozbyć się rudawych tonów z włosów, nawet jeśli przerzucicie się na farby chemiczne (pomocna w takim wypadku może okazać się gencjana, ale zabiegi z jej udziałem trzeba regularnie powtarzać). Musicie się również liczyć z faktem, że przy użyciu rozjaśniaczy może pojawić się glon na włosach.
Ale ponownie, rozjaśnianie włosów po hennie nie jest rzeczą niemożliwą, jako żywy przykład przedstawiam Wam Gosię z Zielonego Koszyczka i jej drogę z rudości do jasnego blondu :)
Niemniej jednak zabawa z rozjaśniaczem może się skończyć różnie i jeśli nie chcecie skończyć z zielonymi włosami zawsze róbcie próby na pasemku włosów.

W przypadku henny żelazna jest zasada - im więcej warstw henny nałożycie, tym ciężej będzie się jej pozbyć.


Po drugie, ciężko jest przewidzieć kolor uzyskany po hennie. Dążenie do upragnionego koloru to ciężka praca bazująca na metodzie prób i błędów - tak było w moim przypadku, idealny kolor włosów udało mi się osiągnąć po ponad roku hennowania! Szczególnie przy rudościach trzeba się znacznie bardziej nagimnastykować, by uzyskać bardziej rudy lub bardziej czerwony efekt.
Ale ponownie, nie ma rzeczy niemożliwych :)

Największy problem pojawia się w przypadku dziewczyn, które farbowały włosy przed henną (jestem tego żywym przykładem). Henna nadaje zupełnie inny odcień włosom farbowanym, a naturalnym. W moim przypadku na włosach farbowanych kolor zawsze wychodził bardziej intensywny, ale szybko się wypłukiwał, pozostawiając rudości. Efekt nie był zły, powstawało mi delikatne ombre - wyglądające całkiem naturalnie - jednak dla osoby kochającej czerwone refleksy efekt ciągle był niezadowalający.

Istotnym jest również fakt, że na moich świeżych odrostach henna trzyma się słabiej. Potrzebują kilku hennowań, by nadgonić resztę włosów.

Na ten moment tak to wygląda u mnie:


Tutaj słabiej napigmentowany odrost, ze złotymi refleksami pochodzącymi od rudości.


Dlatego zanim przystąpicie do hennowania, zróbcie próbę na paśmie włosów - tylko nie owijajcie tego pasemka w sreberko! (efekt może być kosmiczny...). Dowiecie się jak Wasze włosy reagują na hennę, ile czasu potrzebują do konkretnego efektu i czy w ogóle Wam się efekt podoba. 

Po trzecie, henna może uczulać! Dlatego koniecznie zróbcie próbę uczuleniową!



Po czwarte, na hennowanie potrzebny jest czas. Jest to proces żmudny, w moim przypadku rozciągający się na kilka dni - według przepisu henna chai. Niedociągnięcia, szczególnie jeśli hennujecie sie po raz pierwszy, będą widoczne. Tak, gdzie położycie henny za mało (lub jeśli Wasza mieszanka będzie zbyt rzadka), zaschnie i kolor nie chwyci. Mnie samej zdarza się to często, w okolicach skroni czy też z tyłu głowy. Miejsca te zawsze są nieco bardziej rudawe, a czasem nawet przebija się mój naturalny mysi blond, który przy rudym wygląda na siwy!

Ale żeby nie było, że hennowanie jest niczym droga przez rozżarzone węgle dla niewiadomego efektu! To, co mogę Wam powiedzieć na pewno na temat henny, to niezaprzeczalny fakt, że jest najmocniejszą farbą z jaką miałam do czynienia - a kobiety koloryzujące włosy na ogniste kolory wiedzą, że one wypłukują się najszybciej. Jednak do osiągnięcia tego utrzymującego się miesiącami efektu bez poprawek potrzeba kilku warstw henny. Dlatego po roku hennowania mogę spokojnie malować tylko odrosty, nie martwiąc się o długość - co wychodzi oszczędniej, a i dla mnie zdecydowanie jest mniej roboty.

Ponadto, henna jest fenomenalną odżywką dla włosów. W początkowych fazach poprawiała mi skręt - od jakiegoś czasu nie chcą się kręcić i podejrzewam, że kręciły mi się jedynie w fazie dojrzewania - rewelacyjnie nabłyszcza włosy i nadaje im mięsistości oraz sprężystości. I sprawia, że stają się grubsze.

Dla porównania, stan moich włosów przed hennowaniem :)



Kolor był intensywny, ale włosy zupełnie bez życia. I do tego trzy na krzyż, częściowo również przez cieniowanie, by ratować jeszcze zdrowe włosy. 

Gdy już jesteście zdecydowane... :)


Nie możecie kupić sobie byle jakiej henny. Henna musi być dobra jakościowo, nie może zawierać metali ciężkich. Warto zainwestować w hennę BAQ, wykorzystywaną do koloryzacji nie tylko włosów, ale również ciała lub w hennę sprzedawaną przez zaufaną markę, np. Khadi (ale uwaga na oszustów!).

Na przykładzie henny Khadi odkryłam, że dodatki również mają znaczenie. Do uzyskania bardziej czerwonego efektu sięgnijcie po naturalną czerwoną hennę. Jeśli w planach macie większe rudości lub jesteście brunetkami i nie chcecie, by kolor wyszedł zbyt ciemny, sięgnijcie po hennę z dodatkiem almy i jatrophy.

Macie już hennę? Świetnie! Przyszedł czas na zrobienie mieszanki! Na pierwszy raz odłóżcie wszystkie dodatki na bok (chyba, że zdecydowałyście się już na gotową hennę z dodatkami) i zmieszajcie ją jedynie z wodą. Jeśli interesuje Was dzika rudość, im cieplejsza woda, tym bardziej marchewkowy kolor Wam wyjdzie - nie może to jednak być wrzątek! Hennę zalewamy maksymalnie wodą o temperaturze 90 stopni. 

Ja, czerwonowłosa, wychodzę z założenia, że gorąca woda zabija barwnik i swoją mieszankę zalewam wodą, do której jestem w stanie włożyć palec bez grymasu na twarzy - plus minus 50 stopni. Wtedy powstały kolor jest znacznie bardziej trwały i uwodzicielsko czerwony :)

Trzymajcie hennę krótko, maksymalnie do godziny! Nie wiecie przecież jak Wasze włosy zareagują na nową mieszankę! Zawsze lepiej zahennować się jeszcze raz, niż uzyskać zbyt ciemny kolor, z którego później ciężej zejść.

Jeśli zdecydowałyście się na mieszankę któregoś z brązów Khadi, pamiętajcie, każdy brąz Khadi zawiera INDYGO. Oznacza to, że gotowej mieszanki nie możecie pozostawić do utlenienia, gdyż utlenione indygo traci swoje właściwości, kolor będzie wypłukiwał się w tempie błyskawicznym, może wyjść rudy lub efektu kolorystycznego w ogóle nie będzie.

A jeśli uzyskany efekt szybko Wam się wypłucze, nie przejmujcie się. Henna będzie się utrwalać z każdą kolejną koloryzacją, aż w końcu, tak jak ja, będziecie hennować tylko odrosty, bo na długości kolor w ogóle nie będzie tracił swojego wdzięku :)

Jak można się z henną bawić?


  • cytryna - zakwasza hennę, co pozwala jej się lepiej rozwijać, jednak efekt kolorystyczny jest jaśniejszy.
  • sól - polecana przy indygo, pozwala rozwinąć się temu barwinkowi, uzyskujemy mocniejszą i trwalszą czerń. Jednak może powodować mocniejszy przesusz.
  • czarna herbata - stosowana, jeśli chcemy uzyskać głębszy, ciemniejszy kolor - również może przesuszać.
  • czerwona papryka - ma nadawać czerwonych refleksów. Jeszcze nie próbowałam, ale w następnym hennowaniu będzie grała ona pierwsze skrzypce! Dam Wam znać co i jak.
  • czerwone wino - przegotowane, by pozbyć się z niego alkoholu. Również ma nadawać czerwone refleksy. Próbowałam, jednak wydaje mi się, że za małą ilość - pół szklanki - bo niestety żadnej różnicy nie dostrzegłam. Będę jeszcze próbować. Tutaj również możemy się spodziewać większego przesuszu.
  • odżywka - bez silikonów i z małą ilością olejów, by henna mogła dotrzeć do włosa. Stosuje się ją, by zminimalizować przesusz, jednak kolor jest zdecydowanie słabszy - tzw. gloss. Sprawdza się przy odświeżaniu koloru.
  • żel lniany - ma takie samo działanie, jak w przypadku odżywki, nie wpływa znacząco na efekt kolorystyczny.
Według mojego obecnego przepisu henna chai przed przystąpieniem do przygotowywania mieszanki, sporządzam hennową herbatkę. W kubku mieszam łyżeczkę czarnej herbaty, łyżeczkę czerwonej oraz łyżeczkę świeżo zmielonych goździków (w moździerzu) i mieszankę zalewam gorącą wodą. Gdy herbatka ostygnie na tyle, że bez uszczerbku na zdrowiu jestem w stanie włożyć do niej palec, przystępuję do przygotowywania mieszanki. Robię to na dwa dni przed planowanym hennowaniem, by barwnik przepięknie się rozwinął.

Starałam się, by dzisiejszy poradnik wyczerpać do granic możliwości. Jeśli jednak ciągle macie jakieś wątpliwości, śmiało piszcie do mnie na ziele.jaskolcze@gmail.com. Możecie też pochwalić się swoimi pięknymi włosami! Uwielbiam patrzeć na Wasze zdjęcia, szczególnie jeśli w jakimś stopniu przyczyniłam się do tej zmiany :)

Trzymajcie się ciepło! Jaskółka

33 komentarze:

  1. To ja podzielę się moim patentem, który znalazłam na kilku blogach: hennę zamiast wodą zalewam gorącym żelem lnianym, dzięki temu przesusz jest mniejszy. Za najlepszą dotychczas poznaną hennę uważam hennę z amlą (taka w puszce)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zastanawiałam, po Twojej notce, czy nie przerzucić się na tę wersję. Boje się jednak, że wyjdą mi za ciemne i pójdą w brązowe.

      Usuń
  2. Genialny post :3 Zastanawiam się coraz intensywniej nad henną, mam jeszcze chemiczną farbę w szafce, ale zastanawiam się. Może ten rudawy nie taki straszny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest :) Tylko niestety nie jestem w stanie stwierdzić ile z tego czerwonego to pozostałości farby chemicznych, a ile to henna sama w sobie. Musze poczekać aż naturalki jeszcze podrosną, by zobaczyć dokładniej efekt :)

      Usuń
  3. Dzięki ostatnio robiłam indygo i je utleniałam... nie wiedziałam, że indygo się nie utlenia. Kolor wyszedł ok, ale może byłby lepszy bez utleniania... Następnym razem zrobię bez. Skąd masz taką infromację, że nie powinno się utaleniać indygo? W czarnej Khadi też jest domieszka indygo a się ją utlenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arsenic hennowała indygo i pod jej postem rozgorzała dyskusja na ten temat. Są nawet salony fryzjerskie,w której można się zahennować i zwykłą hennę zawsze przygotowuje się w nich wcześniej, by mogła się ładnie utlenić, a indygo zawsze przygotowuje się tuż przed zabiegiem.
      W czarnej Khadi w instrukcji masz napisane, by użyć jej zaraz po zmieszaniu :)

      Usuń
    2. Wiem, ale czytałam i jednej blogerki, że utalenia obie i czarna i indygo i kolor wychodzi lepszy, więc i ja tak zrobiłam. Może faktycznie nie trzeba jej utalniać, już sama nie wiem :) Zapraszam do siebie, możesz zobaczyć u mnie efekt hennowania. blogkokoszki :) Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Genialny post. Ja włosy hennuję już od dawna i nigdy nie skończę! Zwyklę naturalna henna z cytryną, a ostatnio dodaję jeszcze kasję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja opinia szczególnie mi pochlebia, Twój blog jest jednym z tych, na które zaglądałam, zanim zdecydowałam się na hennowanie rok temu :)

      Usuń
  5. łeee, szkoda, że z blond wychodzą zielone :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Farbowanie na blond po hennie wychodzi zielono.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. ja mam rozjaśnione, więc boję się, że też mogłoby się coś takiego stać :(
      ps: co do pomadek z manhattanu to polecam zamówić na ezebra.pl bo tam pomadki kosztują 5zł! :D a pędzelki kupowałam na allegro za ok 40zł (razem z przesyłką :))

      Usuń
    4. Ja bym się w Twoim przypadku bała różnicy pomiędzy kolorem na rozjaśnionych a już na naturalkach :)
      Dziękuję za informacje, szykują się zakupy :):):)

      Usuń
  6. Świetny post:) właśnie mam zamiar przejść na hennę, ale mam ombre i boję się jak włosy na to zareagują =\

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, wiedziałam, że o czymś zapomnę! Henna ma to do siebie, że chwyta na to, co ma. Więc jeśli masz ombre, najprawdopodobniej po hennowaniu dalej będziesz miała jaśniejsze końcówki. Efekt jest całkiem fajny, bo wygląda bardzo naturalnie.
      Ja tak miałam, gdy w Bułgarii zrobiły mi się pasemka od słońca. Po zahennowaniu pasemka dalej były na miejscu :)

      Usuń
    2. oooo, super :) To za jakieś 2 miechy sobie zafunduję hennę. Dzięki bardzo za poradę bo nigdzie nie mogłam takiej informacji znaleźć :-*

      Usuń
    3. Jestem bardzo ciekawa efektów u Ciebie! A na jaką hennę zamierzasz się porwać? :)

      Usuń
  7. Super artykuł :D Ja się nie farbuję. Powiedz mi czy henna chwyta siwe włosy? I jak się z nich wypłukuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arsenic twierdzi, że świetnie chwyta, nie ma różnicy pomiędzy siwymi a jeszcze kolorowymi. Jednak nie wiem jak jest z wypłukiwaniem, bo jeszcze o tym nie napisała, a sama nie mam jak stwierdzić.

      Usuń
    2. P.S. Jakbym miała taki kolor, jak Ty, też bym koloru nie zmieniała :)

      Usuń
  8. Włosy farbowane henną jak najbardziej można rozjaśniać to po mieszankach zawierających indygo włosy wychodzą zielone lub niebieskawe. Jeśli stosuje się czystą hennę bez dodatków chemicznych można bez problemu wrócić do blondu. A przesusz po hennie najczęściej spowodowany jest złym wypłukaniem z włosów lawsonu i znika już po pierwszym myciu bez konieczności nakładania oleju na całą noc.
    Warto też dodać, że jeśli zmywamy henne samą wodą to nasze włosy jeszcze przez kilka dni będą nabierały koloru. Wnikanie cząsteczek lawsonu we włosy, a raczej ich łączenie się z keratyną i późniejsza oksydacja mogą trwać nawet do 48 godzin. Więc jeśli chcemy by kolor był ciemniejszy należy zmyć hennę samą wodą i nie nakładać na nie żadnych odżywek. Jeśli kolor nas satysfakcjonuje możemy od razu umyć włosy szamponem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam osobiście przypadek, gdzie dziewczyna hennowała czystą henną, a po późniejszym rozjaśnianiu wyszły jej zielone pasma.
      Co do płukania henny, zawsze staram się wypłukać ją bardzo starannie, więc albo nie da się jej wypłukać zupełnie, albo powoduje ona przesusz. Jeśli nie zastosuję oleju na noc, włosy są przesuszone jeszcze kilka dni.
      Zawsze trzymam hennę przynajmniej 24 godziny, jeśli mam okazję to i dłużej. Tylko pisałam to we wcześniejszych wpisach, które znajdziesz w zakładce: Hennowanie. Jest to zbiór moich spostrzeżeń i wskazówek po roku hennowania, instrukcja obsługi już była opisywana na tym blogu, nie widzę sensu się powtarzać :)
      Ale dziękuję bardzo za sprostowanie!
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Jeśli wyszły jej zielone pasma to nie była to czyta henna, albo zawierała jakieś dodatki ziołowe, albo chemiczne. Nie ma możliwości żeby czysta henna dała po użyciu rozjaśniacza zielony kolor. :)

      Usuń
    3. Twierdzi, że była to czysta henna Khadi, jednak są to jej słowa, nie moje - sama ręki sobie uciąć nie dam :)

      Usuń
  9. Bardzo podobają mi się te czerwone refleksy. Kolor jest piękny, ma głębię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to chyba najbardziej kocham hennę. Nigdy nie udało mi się uzyskać tak świetnego efektu kolorystycznego farbami chemicznymi. Może i kolor był intensywniejszy, ale włosy wyglądały jednolicie, jak hełm. Teraz każde pasmo ma nieco inny odcień, najlepiej jest przez wakacje gdy poszczególne pasma mi się rozjaśniają jak naturalne włosy - wtedy henna daje różnorodny efekt na głowie, jest ciekawiej, głębiej, naturalniej :)

      Usuń
  10. Ja nie farbowałam nigdy i raczej nie planuję jednak tekst przeczytałam z zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zawsze będę podziwiać osoby, które pozostają przy swoim kolorze włosów. Inna sprawa, że ja nigdy nie lubiłam swojego koloru włosów i decyzja była bardzo przemyślana. Chodzę ruda już 3 lata i kolor ciągle mi się nie znudził :):):)

      Usuń
  11. Mam pytanie: chciałabym zafarbować włosy henną na odcień rudo-czerwonawy (Twój ze zdjęć mi się bardzo podoba), jednak - czy można uzyskać taki odcień od razu? Czy przechodzi się z bardziej marchewkowych? Mam włosy ciemny blond, z jasnymi końcówkami (resztki jasnego blondu sprzed 2 lat). Czy na moich włosach da się uzyskać taki efekt, czy wyjdą za jasne (oczojebno czerwone?). Aha, i czy po 1 farbowaniu (jeśli bym się rozmyśliła) henna szybko się wypłucze, czy zostaje na trwałe? Mam włosy w dość dobrej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety nie jestem w stanie Ci powiedzieć czy uzyskasz taki kolor od razu. Ja do tego koloru dochodziłam bardzo długo, metodą prób i błędów. Obecnie najlepszym przepisem, który sprawdza się u mnie zawsze i daje bardzo intensywny kolor z mocnymi czerwonymi refleksami to henna chai - na naparze z czerwonej herbaty, czarnej herbaty, z dodatkiem goździków, dojrzewająca przynajmniej dwa dni i trzymana na głowie 3 godziny. Możesz poczytać o tym w osobnej notce:
    http://jaskolcze-ziele.blogspot.com/2014/10/nowy-przepis-na-henne.html

    Oczojebno czerwone na pewno nie wyjdą. Jak już to wyjdą ryże, mocno rude, ale w taki naturalny sposób. Może z początku przypominać marchewkę, ale kolor szybko się tonuje :)
    Jeśli zostawisz włosy w spokoju, a nawet "pomożesz" im wypłukać hennę to po jednym farbowaniu zejdzie z włosów - ale to jak szybko ten proces będzie trwał zależy już od Twoich włosów, to jak mocno chwycą barwnik - skoro farbowałaś włosy to możesz po tym stwierdzić czy Twoje włosy są podatne na takie zabawy. Musisz się jednak liczyć z tym, że wysoce prawdopodobnie zostaną Ci ciepłe tony na włosach :)

    Mam nadzieję, że pomogłam :)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze to dla mnie źródło motywacji ♥
Jeśli masz do mnie pytanie: ziele.jaskolcze@gmail.com

Disqus for Jaskółcze Ziele