Od Skarbów Syberii, jako miły dodatek do zamówienia, dostałam między innymi ten wodny mus do ciała. Jest to nowość w sklepie i gdy dostałam go w swoje łapki nie był jeszcze dostępny, dlatego ogromnie ucieszyłam się, że mogę być pionierem w tym temacie. Z pomocą mamy rozszyfrowałam tajemnicze napisy na pudełku, jednak Wy już możecie spokojnie poczytać sobie o nim tutaj.
Balsam jest idealny na nadchodzące ciepłe dni. Już samo opakowanie przyjemnie kojarzy się z wakacjami, choćby przez wodny motyw na wieczku . Samo opakowanie jest bardzo solidne, zabezpieczone dodatkowo nakładką - dzięki temu podczas podróży nic nam się nie wyleje, chociaż z samą nakładką trzeba trochę powalczyć, lubi odskakiwać.
Z opakowania uśmiecha się do nas dziewczyna, która zaprasza nas na Ibizę. Czuję się zachęcona :)
To, co mnie urzekło, to kolor wodnego musu. Przypomina kolor wody na lazurowym wybrzeżu, tuż przy brzegu - tylko nie jest taki klarowny. Zapach jest świeży, z nutą ogórka, zostaje przez chwilę na naszej skórze.
Konsystencja jest żelowa, lepka, z łatwością rozprowadza się po skórze. Sunie, niczym woda :) Jednak jeśli nabierzemy większą ilość - o co nie trudno, z powodu lepkości żelu - skóra może się przez chwile kleić. Jeśli rozprowadzimy porcję na większej powierzchni ciała, mus szybko się wchłonie, delikatnie chłodząc skórę - na upały idealny!
Co nam mus sobą oferuje?
Aqua with infusions of: Organic Aloe Barbadensis Leaf Juice (organiczny sok aloesu), Organic Nelambium Speciosum Flower Oil (organiczny olej z kwiatów lotosa ), Organic Jasminum Officinale Oil (organiczny olej egipskiego jaśminu), Viola Odorata Leaf Extract (ekstrakt liści fiołka), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron); Isopropyl Palmitate (emolient suchy, ester kwasy palmitynowego), Glycerin, Carbomer (subst. zagęszczająca, stabilizator), Sodium Stearoyl Glutamate (emulgator pochodzenia naturalnego, dopuszczony przez instytucje certyfikujące naturalne kosmetyki), Xanthan Gum (naturalny zagęszczacz i stabilizator, dopuszczony przez instytucje certyfikujące naturalne kosmetyki), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Citric Acid (konserwanty).
Skład jest ładny, prosty i krótki. Znajdziemy tu niewiele chemii, w tym dwie substancje dopuszczone przez instytucje certyfikujące. Konserwanty są łagodne, sporo olei i ekstraktów - ale tutaj mała podpucha, są one rozpuszczone w wodzie (słynne aqua with infusions of, kończy się po znaku ; ). Niemniej jednak ma co o nas dbać!
Na dobre działanie balsamu, trzeba trochę poczekać. Tak samo jak trzeba się do niego przyzwyczaić. Jak wspomniałam wcześniej, produkt potrafi się nieźle lepić i nabranie odpowiedniej ilości produktu jest trochę karkołomne. Niemniej jednak gdy już się tego nauczymy korzystanie z wodnego musu to tylko i wyłącznie przyjemność. A po przyjemności trzeba koniecznie umyć rączki, bo kleją się niemiłosiernie.
Skóra po regularnym stosowaniu musu robi się dobrze nawilżona i bardziej elastyczna. Nie jestem pewna czy byłby dobry dla osób o suchej skórze, w tym przypadku nawilżenie byłoby raczej niewystarczające. Ale dla osób, które nie mają na co dzień problemu z suchą skórą będą z tego musu zadowolone. Zdarzyło mi się stosować go na podrażnioną skórę, po zastosowaniu musu podrażnione miejsce trochę szczypało, jednak nie było zaczerwienione i później już w ciągu dnia nie dokuczało. Myślę, że sporo miał tutaj do czynienia sok aloesowy, który koi podrażnioną skórę. Jednak byłoby lepiej, gdyby nie szczypało w ogóle :)
Przyjemnie się go używa, a dzięki wodnistej konsystencji jest on bardzo wydajny. Będzie umilał wakacyjne dni, szczególnie te wyjątkowo upalne.
Jak na pierwsze spotkanie z Eco Hysterią jestem bardzo zadowolona. Trzeba będzie pokusić się o więcej! Dobrze, że szampon mi się kończy, będę miała pretekst do zamówienia. Ktoś chętny na wspólne zakupy?