11 maj 2014

Oczyszczająca maseczka dla cery tłustej i mieszanej - Planeta Organica

Ze mną tak to już jest, że mówię jedno, a robię drugie. Miałam nie mieć dla Was czasu, a dzisiaj odkąd się obudziłam Was odwiedzam! Cicho, zasłużyłam na trochę czasu dla siebie :)

Dzisiaj o produkcie, który stosuję od marca. Planeta Organica dobrze służy moim włosom, postanowiłam więc wypróbować ją również na twarzy! Chociaż nawilżający krem na mojej tłustawej cerze się nie sprawdził, ta maseczka, rekomendowana właśnie dla mojej buźki, miała spore pole do popisu.


Maseczka jest produktem w stu procentach naturalnym, do tego ręcznie robionym! Nie znajdziemy w niej substancji zapachowych, ani barwników, za to znajdziemy substancje pochodzące m.in. z Tybetu i Jordanii. Kolejna mała wyprawa na wschód :)

Aqua enriched with Maris Clay (glina morska), wyciąg z zielonej herbaty, gliceryna roślinna, organiczny wyciąg z alg kelp, wyciąg z morszczynu, olejek cytrynowy, organiczna oliwa z oliwek, organiczny olej rokitnikowy, Cetearyl Alcohol (emolient identyczny z naturalnym), olej z nagietka, olej z dzięgielu, organiczny olej z awokado, olej z rumianku, wyciąg z ginkgo biloba, witamina E, witamina C, Panthenol (pro-witamina B5), witamina A, olej z pestek jeżyny, olej z dzikiej róży, organiczny olej ze słodkich migdałów, olejek lawendowy, olejek z szałwii, wyciąg z jeżówki, wyciąg z oregano, wyciąg z kurkumy, olejek eukaliptusowy, wyciąg z kory białej wierzby, kwas salicylowy (BHA), Caprylyl Glycol (emolient) , chlorofil (identyczny z naturalnym), Benzyl Alcohol (konserwant identyczny z naturalnym).

Skład jest niesamowicie bogaty. Glina morska jest źródłem minerałów, które nie tylko odżywią buźkę, ale również wyregulują pracę gruczołów łojowych oraz oczyszczą skórę z toksyn. Zielona herbata ma pochodzić z Tybetu, być świetnym antyoksydantem i również ma pomagać regulować produkcję sebum. Algi kelp i morszczyn są bogate w mikroelementy i również minerały, oczyszczą i zwężą pory. Dodatkowo znajdziemy mnóstwo olei, które ukoją naszą buźkę (olej z rumianku), pomogą jej zregenerować (olej rokitnikowy), pomogą jej z problemami trądzikowymi (olej z nagietka, olej z awokado, olejek lawendowy i z szałwii), ładnie ją nawilżą (olej z dzikiej róży, oliwa z oliwek, olej ze słodkich migdałów) i rozjaśnią (olejek lawendowy).
Jakby Wam było mało, mamy tutaj również mnóstwo wyciągów polecanych dla cer problematycznych i tłustych: ginkgo biloba, szałwia, kurkuma, kora białej wierzby. Chlorofil również pięknie rozjaśni, nada blasku. Witaminy E, C, A mają duży wpływ na stan naszej cery - wzmocnią naczynka, poprawią elastyczność, rozjaśnią przebarwienia. Panthenol ukoi podrażnienia.
A kwas salicylowy oczyści twarz z zaskórników, już to przerabiałam z nim :)

Ma nam co oferować :)


Opakowanie jest wykonane z solidnego plastiku. Łatwo je odkręcić, nawet mokrymi rękoma. Zawiera 100ml produktu, jest poręczne i jego brązy ładnie prezentują się w łazience. Niemniej jednak nie jest to nic specjalnego, takie sobie ot proste opakowanie.

Maseczka jest bardzo treściwa, żeby ją ładnie rozprowadzić, trzeba mieć zwilżoną buźkę i ręce, na sucho wyjdzie nam masakra - skóra się ciągnie i zmarnujemy sporo produktu. Na spokojnie, na mokro wszystko ładnie rozprowadzimy.
Konsystencję ma podobną do glinek, jednak jest znacznie bardziej zbita, przez co produkt jest wydajniejszy :)
Zapach jest cudowny, trochę ziołowy, trochę morski, bardzo intensywny. Kojarzy mi się z saunami w spa, z ekskluzywnością.
I oczywiście kolor jest nieziemski :) Ufoludek gwarantowany!

Zawiera delikatne drobinki peelingujące, więc mamy kilka opcji w jednym. Posiada również malutkie pęcherzyki powietrza, widoczne na zdjęciu, słychać ich ciche pękanie, gdy grzebiemy w słoiczku :)
Nałożona na twarz, rozgrzewa skórę - super efekt, pory się otwierają, dzięki czemu substancje mogą dotrzeć głębiej. Ciepełko utrzymuje się przez cały czas noszenia maseczki (10-15minut). I zapach również, więc można się miło zrelaksować.
Działanie? Już za pierwszym użyciem potrafi ładnie oczyścić. Regularne stosowanie ładnie rozjaśnia buźkę, zaskórniki powolutku znikają, wypryski szybciej się goją. Niestety występują, jak występowały, ale przebarwienia nie są tak bardzo widoczne, a same w sobie znikają w krótkim czasie. Najdłużej musiałam czekać na regulacje wydzielania sebum, ale doczekałam się. Nie błyszczę się tak bardzo, choć problem całkowicie nie znika - taka moja uroda.
Jestem bardzo zadowolona z maski, pobiła nawet Mask of Magnaminty Lusha (albo raczej powinnam powiedzieć, że Mask of Magnaminty jej nie zdetronizowała :)). Szczególnie dlatego, że nie zawiera drobinek i znacznie lepiej oczyszcza. Na czas korzystania z Lusha zrezygnowałam z tej maseczki i na moją buźkę zaskórniki wróciły tu i ówdzie, więc teraz chętnie do niej wracam, by twarzyczka wróciła mi do "normy"!
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najlepsza maseczka do cery tłustej i problematycznej, z jaką miałam do czynienia :)

Nie muszę chyba mówić, że maseczka bije na łeb na szyję Lusha również pod względem ceny? Swoją nabyłam na Triny.pl za 18zł, teraz kupicie ją jeszcze taniej. O, tutaj :)

Pozdrawiam cieplutko! Jaskółka

Disqus for Jaskółcze Ziele