20 maj 2014

Veggie Bubbles!

Dzisiaj planowałam długą notkę, ale przeszkodziło mi w tym maniakalne pragnienie doprowadzenia śledztwa do końca. Tak jak myślałam, pierwsze dni moich wakacji marnuję przed komputerem, grając w moje ukochane point&click! Znalazłam mnóstwo gier tego samego wydawcy, co Syberia i zacieram łapki :) Ale nie martwcie się o mnie, w przerwie pomiędzy graniem a graniem chodzę na zumbę, czytam Grę o Tron i stosuję dietę - zero podjadania przy graniu!

Jako, że znów ciągnie mnie do grania (jeśli kogoś ciekawi w co maniaczę: Still Life, oczywiście już druga część :D), dzisiaj króciutko, ale od jutra obiecuję poprawę! Dostałam w końcu długo wyczekiwaną paczuszkę z cudownymi Veggie Bubbles!

Veggie Bubbles, czyli Hobbistyczną Mydlarnię Wegańską stworzyła Ula, kobieta pełna pasji, pomysłów i niesamowitej kreatywności. Tą kreatywność widać w każdej kosteczce, które możecie podglądać na jej fanpage'u (bardzo miłe dla oka!). Ula dba o środowisko i nie wykorzystuje w ich małej produkcji oleju palmowego, sztucznych barwników - zamiast nich stosuje glinki i kolorowe zioła! - dba również o to, by jej mydełka nie drażniły wrażliwej skóry - dlatego też zmienia nawet recepturę już sprawdzonego mydełka, by przypadkiem komuś nie zaszkodziło; pomarańczowa szarlotka pierwotnie miała uroczy wzorek zrobiony z cynamonu, teraz ma uroczy wzorek zrobiony z kakaa, które nie podrażnia. I jak tu nie kochać takiej kobiety? :)
Możecie poczytać o Uli i jej pasji więcej u Lili.


W sprawie mydełek napisałam do Uli jeszcze w styczniu. Dowiedziałam się, że Ula nie ma stałej produkcji mydełek - wyrabia je partiami, gdy jest w stanie na nie wyłożyć. Wtedy wiedziałam, że po prostu muszę kupić jej mydełka: raz, że robią furorę w blogosferze, dwa, że są to istne cudziaki, a trzy - pragnęłam w ten malutki sposób wspomóc pasję Uli :)
Was również zachęcam do zakupu mydełek, jak i do zajrzenia na fanpage tej nietypowej mydlarni. Ula często rozdaje mydełka blogerkom :)

Postawiłam na trzy mydełka: pomarańczową szarlotkę, awokado z limetką oraz owsiankę, a gratis dostałam jeszcze malutkiego miętusa. Czarowne kolorowe kostki zgarnęłam dla siebie, a stonowane pastelowe dostało się w przydziale mamie. Już nie mogę się doczekać pierwszej kąpieli!


Na domiar wszystkiego są prosto, ale jak ślicznie zapakowane! A na odwrocie, w miejscu gdzie mamy podany skład mydełka, znajdziemy również bardzo przydatną wiadomość: Jestem łakociem do kąpieli, nie do jedzenia :)

W dzisiejszym dniu miałam jeszcze jeden mały prezencik. Trafiła w końcu do mnie Zmora Potwora!


Na razie jeszcze jest wstydliwa i pozuje tyłem, ale jeszcze zrobimy z niej gwiazdę! :)

Pozdrawiam ciepło! Jaskółka


Disqus for Jaskółcze Ziele