13 lis 2014

Cedrowe mydło babuszki Agafii + wyniki

Co prawda wyniki jesiennego konkursu z Dermedic widnieją na fanpage'u od przeszło soboty, to jednak postanowiłam podać zwyciężczynię również tutaj - nie do końca ufam Facebookowi ograniczającemu zasięg. Także już bez zbędnych ceregieli, ratunek dla skóry trafia w łapki Emmeley, czekam na Twoje dane do wysyłki do soboty!

Dziękuję Wam również za troskę! Jestem twardą sztuką, nie dałam się chorobie i już dzisiaj czuję się cały dzień całkiem nieźle. Cieszę się ogromnie, bo w weekend mamy z Tośkiem małe świętowanie i szkoda byłoby spędzić ten piękny dzień w łóżku.
A jeśli Was coś bierze, to gorąco polecam miodek z mniszka i olejek eukaliptusowy :)

Jak na czarne mydło nie umiałam się długo zdecydować, to nad cedrowym już długo nie myślałam! Sporo tutaj zadziałała cena, nie powiem, niecałe 50zł a 20zł to niemała różnica! A z racji tego, że sama Anwen porównała cedrowe i słynnego już czarnego mydła babuszki Agafii, nie było innej opcji, musiałam sprawdzić na sobie!

Jeśli nie pamiętacie moich ochów i achów nad czarnym mydłem babuszki Agafii, to zapraszam Was tutaj :)


Nie ukrywam, będzie to recenzja porównawcza, bo czarne mydło babuszki królowało bardzo długo w naszej łazience - i to nie tylko dlatego, że było niesamowicie wydajne! Polubiłam się z nim ja, jak i Tosiek. Obojgu mydło służyło dzielnie, nie wywoływało podrażnień, nie plątało włosów, ładnie się po nim układały i nie były szorstkie. Czego chcieć więcej? :)

Powiem szczerze, że myślałam, iż nigdy nie znajdę lepszego produktu. Ciekawi, czy coś się zmieniło?

Mydła cedrowego dostajemy mniej, niż czarnego, także mamy 300ml vs. 500ml. Przekłada się to na cenę, w sumie oba mydła wychodzą bardzo porównywalnie, czarne tylko nieco drożej. Ale przyznajcie się przed sobą, po co sięgniecie chętniej, 300ml za 20zł czy 500ml za prawie 50zł? 
Tym bardziej, że produkt jest niesamowicie wydajny. Jest nieco gęstszy od czarnego, ciągnie się jak coś pomiędzy żywicą a karmelem, z tą różnicą, że nie jest tak okropnie lepki :) Pieni się mniej więcej podobnie, czyli bardzo dobrze, dzięki czemu malusim ziarnkiem groszku możemy umyć całą łepetynę - i tak to właśnie u nas wygląda, taka ilość starsza zarówno Tośkowi na umycie całych włosów sporo za ucho, jak i mi do umycia całego skalpu z nawiązką (a tak na co dzień myję włoski).

Konsystencja naprawdę ciekawa, świetnie wpisująca się w "cedrowość" produktu. Pachnie iglastym lasem - uwielbiam ten zapach! - i wyglądem przypomina żywicę. Bardzo klimatyczny produkt, przyjemnie się go używa.
Jeszcze raz wrócę do tego zapachu, bo nie jest on taki zwyczajny, leśny. Po przyłożeniu do noska czuć coś lekkiego, pieprznego i jednocześnie słodkiego. Mogłabym mieć taki wosk, z pewnością byłby moim ulubionym! Szkoda tylko, że zapach nie utrzymuje się na włosach, taki zapach mogłabym ze sobą nosić wszędzie :)
Nie wierzyłam, że to kiedykolwiek powiem, ale ten zapach pobił na łeb na szyję wiosenny las po deszczu, który fundowało nam czarne mydło!


Woda, olejek cedrowy syberyjski, sorbitol, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, kwas stearynowy, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride (antystatyk pochodzenia roślinnego), ekstrakt z bażyny syberyjskiej, ekstrakt z wrzosu cedrowego, organiczny olej z arniki górskiej, ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, ekstrakt z żywicy sosnowej, olejek cedrowy himalajski, wyciąg z gwajakowca, karmel, kompleks miedziowy chlorofilu, alkohol benzylowy, kwas sorbinowy, kwas benzoesowy.

Skład cedrowego mydła jest nieco skromniejszy w porównaniu z czarnym mydłem (da przypomnienia, w czarnym mydle zostało wykorzystane 37 ziół), jednak potrafi wywrzeć bardzo pozytywne wrażenie. Zaraz na drugim miejscu znajduje się główny składnik, czyli olejek cedrowy w odmianie syberysjkiej, pojawia się drugi raz w składzie w odmianie himalajskiej. Jest idealny do pielęgnacji skóry głowy, zapobiega zmianom skórnym i łagodzi już powstałe, jest też świetny w przypadku włosów przetłuszczających się. Dodatkowo, z pomocą oleju z arniki górskiej, zwalcza łupież i hamuje wypadanie włosów. I to wszystko zapewnia nam sam olejek cedrowy!
Pozostałe składniki odżywią skórę głowy i wzmocnią cebulki włosów (bażyna, żywica wrzos cedrowy), karmel, chociaż zastosowany raczej jako barwnik w niewielkiej ilości, też ładnie włosy może nawilżyć. Mydlnica lekarska wraz z detergentami dokładnie oczyści nasze włosy.
Antystatyk zapobiegnie elektryzowaniu się włosów i ułatwi ich rozczesanie, kompleks miedziowy chlorofilu odpowiada razem z karmelem za przepiękny żywicowy kolor produktu, na końcu składu znajdują już się konserwanty chroniące produkt przy częstym kontakcie z wodą.

Brzmi fenomenalnie, prawda? :) Jak to się ma do rzeczywistości?


Było to dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ale cedrowe mydło zupełnie znokautowało swojego starszego czarnego braciszka. Nie dość, że produkty przyjemniej się używa, to do tego na moich włosach sprawdza się o niebo lepiej niż czarne. Po raz pierwszy moja ciekawość okazała się strzałem w dziesiątkę! 
Tak samo jak w przypadku czarnego mydła włosy układają się bardzo ładnie, nawet jeśli nie zastosuję odżywki czy maski po myciu. Po obu produktach nie potrzebowały nigdy dociążenia, nie miałam problemu z ich rozczesywaniem czy układaniem. Jednak w przypadku cedrowego cudeńka, włosy są uniesione u nasady i pełne objętości - której nigdy nie umiałam uzyskać! Pełne życia i energii, są mięsiste przez cały dzień - nie ma już tak, że pod koniec dnia już wiszą smutno. I wytrzymują z reguły dwa dni bez mycia, a to do niedawna był wielki wyczyn!
Zauważyłam też, że plączą się mniej, pomimo otwartego już sezonu na sweterki, szaliki, chusty i czapy.

I na koniec największy ewenement - przestały mi wypadać. Nie uważam, że jest to cud spowodowany tym mydłem, ale możliwe, że miał w tym częściowy udział. Myślę, że spory wkład w ten temat miało też tygodniowe inwersyjne olejowanie (porost nie ruszył, ale chociaż włosy przestały wypadać!), jak i kontynuowany masaż skalpu przy każdym olejowaniu włosów.

Długo się z cedrowym mydłem nie rozstanę! Będziecie mnie musieli siłą od niego odciągać! :)


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


Disqus for Jaskółcze Ziele