Ponieważ jutro mamy rodzinne grillowanie, wybrałyśmy się z mamą na zakupy - do Biedronki. A w Biedronce akurat od dzisiaj wspaniałe promocje i nowości! Ci z Was, co zaglądają na mojego fanpage'a już wiedzą, co złowiłam. Reszcie właśnie się chwalę :)
Mały zestaw za całe 14,99 zł - świetna suplementacja i szczotka a'la TT! Ma nieco twardsze włoski i jest mniejsza, ale dzięki temu lepiej pasuje do mojej malutkiej łapki. Jak na razie spisuje się świetnie, nie ciągnie włosów, włosy się po niej nie elektryzują. Zobaczymy, jak sobie poradzi z ewentualnymi kołtunami.
Do tego znajdziecie również Batiste za 10 zł z groszami! Ja podziękowałam, podrażnia mnie, ale mama chętnie zgarnęła do koszyka.
I znowu będzie, że pokusę wśród Was szerzę! Ale skoro już to robię, to pokażę Wam jeszcze coś innego godnego uwagi - glinkę żółtą od Les Argiles Du Soleil - język sobie można połamać! Nie mam pojęcia jak zapytałabym o nią w sklepie. Ta, glinka... żółta. W tubce? Chyba jednak dałabym radę :)
Glinka wpadła w moje łapki dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty ze sklepu Grandi.pl. Sklep Grandi znany jest głównie z mydełek, które tak bardzo uwielbiam. Najwięcej ma do zaoferowania mydeł marsylskich, których to już tak bardzo nie lubię. Miałam w rękach dwa takie mydełka, oba ani nie pachniały cudnie, ani nie miały cudownych właściwości pomimo cudownych dodatków, ani też nie mydliły się jak trzeba. Zużyłam do rąk.
Jednak sklep w kwestii mydeł ma do zaoferowania również kostki syryjskie, palestyńskie, tureckie czy greckie, co mnie intryguje - tym bardziej, że mydełka u nich nie mają specjalnie wygórowanej ceny. Mają również do zaoferowania glinki :)
Glinka żółta od Les Argiles Du Soleil jest przeznaczona dla cery normalnej i wrażliwej, ale i taki tłuścioszek jak ja spokojnie może po nią sięgnąć. Dzięki zawartym w sobie minerałom wspomaga regenerację skóry, tonizuje ją, odświeża i reguluje wydzielanie sebum. Dodatkowo wzmacnia naczynia krwionośne, wzmagając barierę ochronną naszej skóry i wyrównując jej koloryt. W razie występowania wyprysków przyspiesza ich gojenie i zmniejsza ich widoczność. Słowem coś idealnego dla mnie :)
Glinkę tą można stosować również na włosy czy paznokcie. W obu przypadkach regeneruje, zmniejsza ich łamliwość.
Posiadanie glinki w tubce jest bardzo poręczne. Mam zieloną i różową w proszku i zauważyłam, że chętniej sięgam właśnie po żółtą, bo nie muszę się nią więcej bawić. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy, zyskujemy na czasie i nie brudzimy tak otoczenia, jednak dostajemy tylko glinkę zmieszaną z wodą - gdy mieszamy sami możemy dodać dowolny hydrolat oraz odrobinę oleju czy też olejku eterycznego.
Na swojej skórze zauważyłam polepszenie się stanu skóry - mniej wyprysków, lepszy koloryt skóry, mniej zaczerwienień w okolicach policzków i co najważniejsze mniejsze świecenie się buzinki. Jest coraz cieplej i coraz ciężej trzymać ją w ryzach - ta glinka jest bardzo pomocna w takich chwilach. Jeśli już coś wyskoczy, to znika, nie ma brzydkiego czerwonego śladu. Nie występowały większe stany zapalne - ot, drobne krostki. Nosek też mi się ładnie oczyścił :)
Glinkę żółtą kupię sobie jeszcze na pewno, jak na razie jest moją ulubioną! Nie wiem jednak czy w tej gotowej formie. Byłabym bardziej na tak, gdyby zamiast wody do pasty użyto jakiś milusi hydrolat. Na szczęście Grandi ma w swojej ofercie tę glinkę również w wersji sypanej :)
A jakie są Wasze ulubione glinki?