31 paź 2016

Sojowa świeca do masażu Goździk | 312

Cześć kochani! Wspominałam Wam jakiś czas temu o moich umilaczach, którzy skutecznie pomagają mi oswoić jesień - która też ostatnimi czasy stała się naprawdę ładna! Prawdziwa polska, złota jesień! Niemniej jednak ciągle zdarzają się dni, w których potrzebuję się rozgrzać, poczuć przytulnie i dzisiaj opowiem Wam o kolejnej rzeczy, która w tej materii świetnie się sprawdza.

Recenzja świecy do masażu polskiej marki 312 o zapachu goździk

312 to polska marka pochodząca z Warszawy, która ręcznie wyrabia świece aromaterapeutyczne i do masażu przy użycie jedynie wosku sojowego oraz olejków eterycznych, tworząc cudowne kompozycje. Wosk sojowy nie ma negatywnego wpływu na człowieka i środowisko podczas palenia, wytwarza mniejszą ilość dwutlenku węgla niż świece parafinowe - nie kopcą się - jest biodegradowalny i, jakby tego było nam mało, mają również dłuższą wydajność (nawet do 50%!). Posiada również bawełniany lub bawełniano-lniany knot.

Opinia o świecy do masażu polska marka 312 zapach goździka
 
Moja świeca jest świecą do masażu o cudnym aromacie goździka. Wosk sojowy ma niską temperaturę topienia, więc podczas palenia nie nagrzewa się mocno i niemal zaraz po zgaszeniu można już się smarować od stóp do głów. Powiem Wam szczerze, że jak nie przepadam zbytnio za smarowaniem się olejkami, to świeca sprawdza się u mnie fenomenalnie - szczególnie, gdy do masażu przyłącza się Tosiek i mogę się cudnie zrelaksować wieczorem. Całkiem to lubię :) Wosk bowiem nie pozostawia tak tłustej warstwy na skórze, jak w przypadku olejków. Wosk ma to do siebie, że zastyga częściowo, nawet w kontakcie ze skórą, przez co na skórze pozostawia uczucie jak odżywcze masło do ciała.

Sojowa świeca do masażu o zapachu goździka 312 opinia

Skóra po masażu jeszcze długo pachnie goździkiem i jest to całkiem intensywny zapach - więc wybierając swoją świece musicie wziąć to pod uwagę, zapach nie może Was męczyć. Ja osobiście uwielbiam goździka i często palę go w kominku, więc jego obecność na skórze wieczorną porą bardzo mnie cieszy. Sam wosk świetnie działa na skórę, ujędrnia ją, przyjemnie zmiękcza i nawilża. Cudne remedium na przesuszoną skórę po lecie i na zimne jesienno-zimowe dni.

Zajrzyjcie również koniecznie na ich świece zapachowe - wąchałam Coffe Mocha oraz Cuban Tobacco & Oak i obie pięknie pachniały!

Goździkowa świeca aromaterapeutyczna (200ml) kosztuje w standardowej cenie 59zł w sklepie internetowym 312. Dostępna jest również mniejsza wersja 100ml w cenie 36zł.
Ale macie szczęście i goździk jest obecnie na promocji, i to nie małej! 36zł/200ml, 26zł/100ml. Korzystajcie, kochani!


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


28 paź 2016

Niezbędnik makijażu mineralnego - Super Kabuki

Cześć słońca!

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać coś naprawdę niezwykłego, bez czego nie wyobrażam sobie makijażu - tego mineralnego, który towarzyszy mi od ponad trzech lat, na co dzień. Mowa o pędzlu Super Kabuki od Lily Lolo, o gęstym i niezwykle miękkim syntetycznym włosiu, który pokazał mi zupełnie nowe oblicze makijażu mineralnego.


Największym problemem, z jakim spotkałam się, zaczynając swoją przygodę z minerałami lub rozmawiając z Wami, jest aplikacja sypkiego podkładu zbyt grubą warstwą. Ja sama uczyłam się długo, jak najlepiej operować minerałami - gdzie kluczem jest równomierne rozprowadzenie podkładu cieniutką warstwą, by nie dorobić się efektu ciasta na twarzy lub nieestetycznych plam. I chociaż byłam bardzo zadowolona z efektu, jaki uzyskiwałam na co dzień, dopiero Super Kabuki pokazał mi co tak naprawdę znaczy malować się minerałami.

Jak już wspomniałam, włosie jest syntetyczne, mocno zbite i niesamowicie miękkie w dotyku - do tej pory do malowania się minerałami używałam pędzlów Annabelle Minerals - zarówno flat topa oraz kabuki - i uwierzcie mi, przy Super Kabuki te pędzle są szorstkie! Chociaż na dobrą sprawę, dopóki nie poczujecie różnicy... Ja na pędzle AM nie narzekałam, dopóki nie poznałam odpowiednika Lily Lolo.


Miękkość, miękkością, ale to, co on robi z podkładem! Gęstość włosia pozwala na idealne rozprowadzenie już na pędzlu (popatrzcie tylko na zdjęcie poniżej!), więc sama aplikacja na skórze to już kwestia kilku pociągnięć - efekt jest powalający, delikatna chmurka produktu, która zdaje się docierać we wszystkie zakamarki, przepięknie wyrównując koloryt, dzięki czemu krycie naszego podkładu wydaje się intensywniejsze, pomimo nałożenia cieniutkiej warstwy. A w minerałach właśnie o to chodzi - im mniej mamy na skórze, tym wszystko lepiej się prezentuje. Makijaż trwa krócej - chociaż w moim przypadku czas zyskany na aplikacji podkładu zostaje zaraz wykorzystany przy makijażu oka :) - podkład lepiej leży na skórze, dłużej wytrzymuje przy moich skłonnościach do przetłuszczania (ponownie, im mniej, tym lepiej!) i na dodatek podkład jest znacznie bardziej wydajniejszy, bo zwyczajnie wykorzystujemy go znacznie mniej.


Widzicie to, jak idealnie podkład rozprowadza się już na pędzlu? Nie ma ani jednej plamki, dzięki temu makijaż staje się taki łatwy i przyjemny!

Powiem Wam szczerze, że przed zakupem pędzla skutecznie powstrzymywała mnie jego cena - 91,90zł - ale obiema rękoma podpisuję się pod tym, że płacimy za jakość. Nie wyobrażam sobie bez niego mojego makijażu mineralnego, tak samo jak nie wyobrażam sobie już aplikacji płynnego podkładu bez Beauty Blendera. Tym bardziej, że Super Kabuki będzie z nami dużo dłużej niż słynne jajeczko :)

Pędzel Super Kabuki kosztuje 91,90zł, jego mniejsza wersja, Baby Buki - 54,90zł, w sklepie internetowym Costasy.pl. Jest również dostępna jego limitowana wersja z czarno-niebieskim włosiem!

P.S. W sklepie internetowym Costasy.pl trwa teraz promocja -10% na pełnowymiarowe produkty, z okazji Halloween :)

Znacie Super Kabuki lub inne pędzle Lily Lolo? Macie swoich faworytów?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


25 paź 2016

Zakupy kosmetyczne: Rossmann i Hebe

Cześć kochani! Miniony weekend był cudowny, spędziłam go w Pradze, przy przepięknej słonecznej pogodzie - taką jesień, pełną kolorów, uwielbiam. Praga jest jak na razie drugim najpiękniejszym miastem, jakie dane mi było odwiedzić - pierwszy jest w moim rankingu Barcelona! Nie ma lepszego sposobu na spędzenie weekendu jak wielogodzinne spacery po ulicach Starego i Nowego Miasta, czeskie jedzenie i piwo. Nie był to mój pierwszy raz i na pewno nie ostatni! Tymczasem moje nogi potrzebują dogłębnej regeneracji...

W dzisiejszej notatce, pisanej w pozycji półleżącej na kanapie :), chciałabym Wam pokazać co nakupowałam na promocjach mających miejsce ostatnio w drogeriach. Moje łupy pochodzą z Rossmanna i Hebe.


Postanowiłam poszerzyć swoją kolekcję lakierów - i zdecydowałam się na nietypowe dla mnie kolory, szczególnie na jesień. Jesień na moich paznokciach była zawsze czerwno-fioletowo-burgundowa, a im ciemniejszy odcień, tym lepiej. Te kolory - Shell we dance? oraz Greyfitti - to wielka przemiana w moim życiu :)

Shell we dance? to lakier który delikatnie rozbiela płytkę paznokcia, ujednolica ją - niemniej jednak płytka cały czas jest widoczna. Bardzo elegancki, nie rzucający się w oczy kolor.
Greyfitti to świetnie napigmentowana szarość, na moich dłoniach z powodu żółtych tonów skóry wpada trochę w niebieskie tony. Ale dalej jest cudna!


W Hebe kupiłam tylko jedną rzecz - kredkę do ust Gosh w kolorze 012 Raisin, przepiękny brąz który wpada w burgundowe tony. Uwielbiam ją za to, że jako jedyna z wszystkich przetestowanych przeze mnie kredek nie wypadała rudo-czekoladowo. Totalnie zakochałam się w niej.
Przy okazji w Hebe mogłam na spokojnie wybadać produkty, które spotkamy również w Rossmannie - na istniejących testerach - i do Rossmanna poszłam już po błyszczyk Maybelline ColorSensational w odcieniu Coffe Kisses - delikatnie brązowy, półtransparentny z drobinkami - oraz korektor L'Oreal True Match w odcieniu 1 Ivory - jest mega jasny, mega żółty i mega kryjący.


Ostatnia do mojego koszyka wpadła nowość L'Oreala - rozświetlacz Rosy Gloss, 3 odcienie utrzymane w tonacji brzoskwiniowo-różanej. Wygląda naprawdę przepięknie, zarówno w opakowaniu, jak i na skórze. Mam jedynie zastrzeżenia do najjaśniejszej części, nie jest tak kremowa jak reszta, drobinki mogły by być lepiej zmielone.


Zdecydowanie są to moje największe zakupy na tego typu promocjach. Wy też zaszalałyście? Czy może unikacie takich promocji?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


Disqus for Jaskółcze Ziele