Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haul. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą haul. Pokaż wszystkie posty

25 paź 2016

Zakupy kosmetyczne: Rossmann i Hebe

Cześć kochani! Miniony weekend był cudowny, spędziłam go w Pradze, przy przepięknej słonecznej pogodzie - taką jesień, pełną kolorów, uwielbiam. Praga jest jak na razie drugim najpiękniejszym miastem, jakie dane mi było odwiedzić - pierwszy jest w moim rankingu Barcelona! Nie ma lepszego sposobu na spędzenie weekendu jak wielogodzinne spacery po ulicach Starego i Nowego Miasta, czeskie jedzenie i piwo. Nie był to mój pierwszy raz i na pewno nie ostatni! Tymczasem moje nogi potrzebują dogłębnej regeneracji...

W dzisiejszej notatce, pisanej w pozycji półleżącej na kanapie :), chciałabym Wam pokazać co nakupowałam na promocjach mających miejsce ostatnio w drogeriach. Moje łupy pochodzą z Rossmanna i Hebe.


Postanowiłam poszerzyć swoją kolekcję lakierów - i zdecydowałam się na nietypowe dla mnie kolory, szczególnie na jesień. Jesień na moich paznokciach była zawsze czerwno-fioletowo-burgundowa, a im ciemniejszy odcień, tym lepiej. Te kolory - Shell we dance? oraz Greyfitti - to wielka przemiana w moim życiu :)

Shell we dance? to lakier który delikatnie rozbiela płytkę paznokcia, ujednolica ją - niemniej jednak płytka cały czas jest widoczna. Bardzo elegancki, nie rzucający się w oczy kolor.
Greyfitti to świetnie napigmentowana szarość, na moich dłoniach z powodu żółtych tonów skóry wpada trochę w niebieskie tony. Ale dalej jest cudna!


W Hebe kupiłam tylko jedną rzecz - kredkę do ust Gosh w kolorze 012 Raisin, przepiękny brąz który wpada w burgundowe tony. Uwielbiam ją za to, że jako jedyna z wszystkich przetestowanych przeze mnie kredek nie wypadała rudo-czekoladowo. Totalnie zakochałam się w niej.
Przy okazji w Hebe mogłam na spokojnie wybadać produkty, które spotkamy również w Rossmannie - na istniejących testerach - i do Rossmanna poszłam już po błyszczyk Maybelline ColorSensational w odcieniu Coffe Kisses - delikatnie brązowy, półtransparentny z drobinkami - oraz korektor L'Oreal True Match w odcieniu 1 Ivory - jest mega jasny, mega żółty i mega kryjący.


Ostatnia do mojego koszyka wpadła nowość L'Oreala - rozświetlacz Rosy Gloss, 3 odcienie utrzymane w tonacji brzoskwiniowo-różanej. Wygląda naprawdę przepięknie, zarówno w opakowaniu, jak i na skórze. Mam jedynie zastrzeżenia do najjaśniejszej części, nie jest tak kremowa jak reszta, drobinki mogły by być lepiej zmielone.


Zdecydowanie są to moje największe zakupy na tego typu promocjach. Wy też zaszalałyście? Czy może unikacie takich promocji?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


4 kwi 2014

Wiosenne nowości :)

Z zakupami ostatnio jestem powściągliwa, odkąd postawiłam na minimalizm. Ciągnie mnie trochę w stronę kolorówki, ale ostatnio rzadko się maluję (właściwie przez całą zimę chodziłam bez makijażu, jedynie brwi przyciemniałam, by nie zgubić się w ognistych włosach), więc sobie nie pozwalam. Ale wiosna coraz bardziej się budzi do życia, a na wiosnę budzi się też moja chęć do malowania, więc mam już w planach małe zakupy w najbliższym czasie, w razie czego dam Wam znać.

Nowości jest niewiele, ale są to rzeczy, które w większości od dawna chciałam mieć.


1. Lush - Grease Lightning
Preparat punktowy na wypryski, który zawiera żel z alg morskich tworzący niewidoczną ochronę która pozwala działać aktywnym składnikom. Wyciąg z drzewa herbacianego eliminuje bakterie a lawenda równoważy produkcję sebum. Żel aloesowy uspokaja pory i podrażnienia a woda morska wysusza, oczyszcza i przyspiesza proces działania składników aktywnych.

Na Lusha miałam ogromną chrapkę od dawna. Dlatego nie mogłam nie skorzystać z połączenia urodzin i wycieczki tatusia do Anglii :) Ma bardzo fajną, żelową konsystencję, zapach delikatnej lawendy. Nie używam go punktowo, rozsmarowuje produkt na całej twarzy, nie powoduje to u mnie wysuszenia. Powoli mogę podchodzić do recenzji, więc tutaj już ani słówka :)

2. Organique - peeling enzymatyczny

Od dawna Wam trąbiłam, że szukam jakiegoś naprawdę dobrego peelingu enzymatycznego o przyzwoitej cenie. Miałam wcześniej tylko jeden od Dermedic, dlatego chciałam porównać go z czymś innym i mimo wszystko znaleźć coś, co będzie lepiej usuwać zrogowaciały naskórek. I mam to cudeńko. Peeling jest drogi, za 100ml zapłacimy 73zł, ale ja swój dorwałam w Shinyboxie, w pozostałościach grudniowej edycji za 49zł. Teraz można go dorwać w wiosennym Shinyboxie o nazwie Krokus za 39zł, dlatego pluję sobie w brodę. A Was zachęcam, nie ma co się wahać, peeling jest świetny.

3. Planeta Organica - nawilżający krem-serum  
Kremik dostałam w ramach współpracy ze Skarbami Syberii, którzy całkowicie mnie zaskoczyli. Zerknęli na moje zamówienie i dorzucili mi ten oto kremik i balsam do ciała, o którym za chwilkę. Ma bardzo lekką konsystencję, jeszcze go nie próbowałam.

4. i 5. Baikal Herbals - tonik nawilżający oraz serum intensywnie nawilżające
Zaczęłam kurację Atredermem i potrzebowałam konkretnych nawilżaczy. Pokusiłam się o produkty od Baikal Herbals, ponieważ ich produkty recenzowała Kasiorra, posiadaczka właśnie cery suchej. Miała ten tonik oraz kremy na dzień i na noc - niestety na Skarbach kremy te nie były dostępne, dlatego postanowiłam kupić serum. Na razie mogę powiedzieć jedynie, że cudnie pachną - kojarzą mi się z aromatem herbatki ze słodką nutą, cudeńka!

6. Eco Hysteria - wodny mus do ciała (według tłumaczenia mojej mamy :))
Jest to nowość na Skarbach, nie znajdziecie go w ofercie. Cieszę się nim podwójnie: raz, że mogę w końcu poznać się z Eco Hysterią, a dwa, że mam okazję poznać się z tym konkretnym produktem jako pierwsza. Pachnie bardzo świeżo, ogórkiem, taki też efekt pozostawia na skórze. Konsystencja jest bardzo lekka, a kolor jest kosmiczny, coś pomiędzy seledynem a morskim :)

7. Lush - Mask of Magnaminty

Bardzo ciekawy czyścioszek, za pomocą którego zamieniamy się w zielonego ufoludka. Mocno mrozi buźkę, wyraźnie czuć olejek miętowy, drobinki w nim zawarte delikatnie peelingują twarz. No i usuwa zaczerwienienia. Powiem Wam o nim jeszcze coś więcej w najbliższym czasie :) Jest to chyba mój ulubiony czyścioszek, który świetnie spisuje się również jako maseczka.


Znacie coś z moich nowości? Może macie jakieś specjalne życzenia co do najbliższych recenzji?

Pozdrawiam ciepło! Jaskółka

5 lut 2014

Małe nowości u Jaskółki

Matematyka była dla mnie dziś miła. Mam nadzieję, że polubimy się na dłużej :) Także dzisiejszy dzień zaliczam do bardzo pozytywnych!

Porobiłam sobie małe zakupy ostatnimi czasy, doszła też do mnie przesyłka z produktami do testowania z klubu Elfa Pharm, postanowiłam więc dzisiaj podzielić się z Wami moimi ostatnimi zdobyczami :)


Od Elfa Pharm dostałam produkty do higieny intymnej, delikatne mydło w płynie oraz piankę. O mydełko możemy się dowiedzieć, że...

...jest to delikatne mydło w płynie przeznaczone do pielęgnacji intymnych partii ciała. Starannie oczyszcza i odświeża skórę. Olejek z drzewa herbacianego posiada silne właściwości antybakteryjne i przeciwzapalne oraz jest naturalnym remedium na stany zapalne i infekcje skóry. Wyciąg z nagietka nawilża skórę i łagodzi podrażnienia. Mydło działa normalizująco na mikroflorę, przywraca skórze jej naturalne funkcje. Zalecane do codziennego stosowania jako efektywny środek do higieny intymnej. Zapewnia czystość, komfort i przyjemne uczucie świeżości. Nie narusza kwasowo-zasadowej równowagi skóry.

Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Cocamidopropyl Betaine, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Essential Oil, PEG-4 Rapeseedamide, Cocoglucoside, Glyceryl Oleate, Polyquaternium-7, Allatoin, PEG-7 Clyceryl Cocoate, Propylene Glycol, Parfum, Diazolidinyl Urea, Panthenol, Methylisothiazolinone, Calendula Officinalis Flower Extract, Citric Acid, Methylparaben, Propylparaben, CI 19140, CI 14720, CI 42090, Disodium EDTA

Jeszcze go nie ruszyłam, pierwsza poszła pianka :) Ale nie byłabym sobą, gdybym nie powąchała - cudo!
Swoją drogą bardzo podoba mi się szata graficzna wszystkich produktów Green Pharmacy, a Wam?


Piankę już używam. Poszła na pierwszy ogień, ponieważ bardzo podoba mi się forma aplikacji produktu - przyzwyczajenie po Skarbie Matki :) Również bardzo przyjemnie pachnie - ale więcej Wam na razie nie zdradzę! Ta delikatna pianka...


...do codziennej higieny intymnej z ekstraktami roślinnymi jest nowoczesnym preparatem o specjalnej, szczególnie lekkiej konsystencji. Zapewnia odczucie komfortu i świeżości. Posiada wspaniałe właściwości odświeżające i antyseptyczne. Łatwo się zmywa, nie wysusza skóry, łagodzi podrażnienia, współdziała z naturalnym poziomem PH miejsc intymnych, przeciwdziała powstawaniu infekcji. Nie zawiera mydła. Idealnie dostosowana do wrażliwej skóry. Zalecana do higieny intymnej zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Allantoin, Panthenol, Salvia Officinalis Leaf Extract, Lavandula Angustifolia (Lavander) Flower Extract, Polysorbate 20, Glycereth-2 Cocoate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide DEA, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Hexyl Cinnamal, Linalool, Butylphenyl Methylopropional, Limonene


Sama zaś pokusiłam się o produkty z Sylveco. Byłam zachwycona rumiankowym żelem, a że w blogosferze huczy również na temat jego tymiankowego brata, nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała! Na razie sprawuje się świetnie, a jego zapach wprost ubóstwiam - mój Luby również.

Głównymi składnikami olejku tymiankowego są tymol i karwakrol. Posiada on bardzo silne właściwości przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Hamuje rozwój bakterii chorobotwórczych (m.in. Staphylococcus aureus i Propioniobacterium acnes, które odpowiadają za rozwój zmian trądzikowych). Łagodzi stany zapalne, działa na skórę oczyszczająco i tonizująco. 
Hypoalergiczny, oczyszczający żel do mycia twarzy z kwasem jabłkowym o aktywnym działaniu wygładzającym i rozjaśniającym. Zawiera bardzo łagodny, ale jednocześnie skuteczny środek myjący, który nie podrażnia nawet najbardziej wrażliwej skóry. Usuwa zanieczyszczenia i nadmiar sebum, delikatnie złuszcza martwy naskórek i reguluje procesy odnowy jego komórek. Żel został wzbogacony olejkiem i ekstraktem z tymianku, które posiadają właściwości przeciwzapalne i kojące. Systematyczne stosowanie pozwala zachować gładką, zdrową skórę o równomiernym kolorycie.



Skończył mi się krem na dzień - swoją drogą krem od babuszki Agafii, który stosowałam od lipca! A że tłusty braciszek tego na zdjęciu bardzo dobrze mi służy, a i wyprysków ostatnio mi trochę przybyło, postanowiłam sprawdzić siłę braterskości. Jak na razie wydaje się być fajnym kremikiem na zimę dla cer mieszanych, ale stosuję go za krótko, by się wypowiadać.

Nagietek lekarski to źródło substancji aktywnych o właściwościach przeciwbakteryjnych, przeciwzapalnych, gojących i oczyszczających. Zastosowanie tego cennego surowca gwarantuje w lekkim kremie nagietkowym skuteczną pielęgnację i regenerację w przypadku skóry skłonnej do infekcji, podrażnionej, zanieczyszczonej, z objawami trądziku.

Hypoalergiczny lekki krem nagietkowy
jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry podrażnionej. Zawiera ekstrakty z kory brzozy i nagietka lekarskiego o działaniu regenerującym, oczyszczającym i przyspieszającym odnowę naskórka. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.


Składami od Sylveco można się zachwycać i zachwycać...


To już ostatnie moje maleństwo z bardzo wielką mocą. Olejek jest wyciągiem z jodły syberyjskiej. Działa oczyszczająco, antybakteryjnie, przeciwzapalne, przeciwświądowo, polecany jest przy schorzeniach skórnych, takich jak łuszczyca, łupież, trądzik. A przy okazji to niezły śmierdzioszek.

Na razie stosuję go z hydrolatem lawendowym, ale mam na oku petroleum, z którym zrobię sobie tonik do dokładnego oczyszczania buźki. I raz na tydzień lub dwa parówka z olejkiem w roli głównej - przy okazji zyskają drogi oddechowe.

Miałyście coś z moich nowości? :)

Pozdrawiam! Jaskółka

Disqus for Jaskółcze Ziele