30 gru 2014

Moja pielęgnacja włosów zimą

Jestem ciekawa czy istnieje na świecie ktoś, komu włosy nie wariują zimową porą. Zima jest dla mnie najgorsza, w ten czas muszę mocno skupić się na pielęgnacji, nie ma mowy o dniu wolnym, bo zaraz to po mnie widać. Gdy tylko rozpoczął się sezon szalikowy, moje włosy momentalnie zaczęły się plątać, nawet spanie z rozpuszczonymi włosami, które do tej pory żadnej krzywdy im nie robiło, powodowało poranne rozplątywanie kołtunów! Musiałam w końcu się przemóc i zacząć je wiązać do snu, ale samo wiązanie nie rozwiązywało problemu w zupełności. Przysiadłam kiedyś nad pielęgnacją włosów i zmontowałam skrzętny plan pielęgnacji na zimę.
Musiałam się mocno namęczyć ze zdjęciami do tej pielęgnacyjnej notatki! Moje standardowe miejsce do robienia zdjęć zostało mi odebrane przez śnieg zalegający na oknie dachowym, co zupełnie odebrało mi źródło światła. Na ratunek wyszedł mi zamówiony niedawno namiot bezcieniowy i fragment biurka, na które przez większość dnia padają promienie słoneczne. Jest to moja pierwsza zabawa namiotem, także wszystkich znawców proszę o wyrozumiałość. Wiem, że zdjęcia mogłyby być nieco jaśniejsze, szukam lampy odpowiedniej na moje potrzeby i... kieszeń :)


Na zimowy okres przygotowałam sobie dwa standardowe zestawy, w zależności od tego jak bardzo chce mi się coś robić wokół włosów. Także powstał zestaw mocno rozbudowany odżywczo i... dla leniwców :)


Zaczynam od olejowania włosów moją zdobyczą z TK Maxx, jadalnym olejem arganowym za całe 20zł! Przelała go do specjalnej buteleczki z atomizerem i dodałam kilka kropli olejku eukaliptusowego (nie ma go na zdjęciu, został w Opolu). Mieszanki zapachowej nie polecam, ale działanie jak najbardziej. Olejek eukaliptusowy nie jest musem, sam olej arganowy spokojnie się nadaje na rozpieszczanie włosów, ja go dodaję z myślą o skalpie.

Lubię długogodzinne olejowanie, jednak z reguły udaje mi się trzymać tak włoski przez około godzinę przed kąpielą. Następnie emulguję olej złotą maską ajurwedyjską i trzymam jeszcze przez chwilę, wypełniając resztę kąpielowego rytuału. Przyznam się szczerze, że zimową porą tęsknię za marokańską wersją tej maski. Ajurwedyjską również uwielbiam, ale... nie o tej porze roku.

Włosy zmywam dokładnie mydłem cedrowym od babuszki Agafii. Ciągle je uwielbiam, nie podrażnia mi głowy, Tosiek również nie ma problemów z łupieżem podczas jego używania. Nie mam zamiaru wymieniać, szczególnie, że jako jedno z nielicznych produktów do włosów potrafi nadać moim włosom objętości.

Kończę znaną Wam pewnie odżywką z Nivei, Intense Repair. Celowo kupiłam sobie drogeryjną, silikonową odżywkę, ale muszę przyznać, że jej skład jest całkiem przyjemny. Oprócz silikonów, które ochronią nasze włosy, posiada największą liczbę naturalnych dodatków ze wszystkich rodzajów odżywek Nivei. I na razie sprawuje się świetnie.


Wersja dla leniwca zupełnie omija olejowanie włosów, przed myciem nakładam jedynie odżywkę z Lavery, żeby je nawilżyć - na czas innych czynności kąpielowych. Włosy myję szamponem zawierającym silikony, ale też kilka ładnych olejów całkiem wysoko w składzie (z reguły myję jedynie skalp i pozwalam spłukiwanej pianie spłynąć po całej długości włosów). Na zakończenie szybka odżywka: tutaj wprowadziłam małą wariację, bo wybieram jedną z dwóch odżywek - arganową z dwunastoma ziołami ze Starej Mydlarni lub cedrową z Planety Organici. Arganowa jest fenomenalna, upolowałam ją zupełnie przypadkiem z Naturze. Cedrowa jest na etapie pierwszych użyć, ale też wydaje się bardzo sympatyczna.

I to wszystko, wersja dla leniwców :)


Na koniec pozostało nam zabezpieczenie włosów. Do tego, niezmiennie od lata, mgiełka zabezpieczająca i serum silikonowe z Green Pharmacy o fenomenalnym składzie. Sporadycznie zdarza mi się sięgnąć po olejek nawilżający Botanics dla zabezpieczenia końcówek - pamiętacie go?
Odżywczy olej babuszki Agafii nie trafił tu przypadkowo, podbieram go mamie do olejowania, póki jestem w domku!

Wydaje się tego dużo, ale zimą taki nawał produktów moim włosom służy. Są wygładzone, nie puszczą się i w końcu przestały się plątać! Nie mam problemu z ich układaniem, jedyną zmorą wydaje się szybsze przetłuszczanie, ale za to winię moją czapę z pomponem :)

Jak Wy radzicie sobie z włosami zimową porą?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


28 gru 2014

Nawilżający olejek Botanics - The Power of Plants

Cześć Słońca! Nie miałam kiedy złożyć Wam życzeń, ale mam nadzieję, że pomimo ich braku miałyście wspaniałe, rodzinne i ciepłe święta. Na pewno życzyłabym Wam śniegu i ku mojej radości chociaż raz ta część życzeń by się sprawdziła - z poślizgiem, ale ważne że w końcu zrobiło się biało!
Korzystając z okazji od razu chciałabym Wam życzyć szampańskiej zabawy sylwestrowej, pięknej kreacji i zjawiskowego makijażu! I zabawy do białego rana :)

Jeśli jesteście ciekawe, jak bardzo byłam grzeczna w tym roku, zapraszam Was na Instagrama, tam na pewno będę się chwalić :)


Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o cudnym olejku, który dostałam od mojej cioci z Anglii. Olejek ten znajdziecie w każdym Bootsie w regularnej cenie 9,99 funta, ale możecie go znaleźć w promocji nawet za 6 funtów! Należy od do serii produktów Botanics - The Power of Plants, mająca w swojej ofercie kilka naturalnych perełek o cudnych składach dosłownie za grosze. Dowiedziałam się o niej od kochanej Pieguski, gdy opisywała u siebie balsam oczyszczający do twarzy na bazie olejów i maseł. Poczytajcie sobie o nim!

Tymczasem przyjrzyjmy się naszemu olejkowi...

Olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, olej z dzikiej róży, limonen, cytronelol (pozyskiwane z naturalnych olejków eterycznych), olejek eteryczny z geranium, geraniol (pozyskiwany z naturalnych olejków eterycznych), wyciąg ze skórki cytryny, linalol (pozyskiwany z naturalnych olejków eterycznych), olejek eteryczny z bergamotki, cytral (pozyskiwany z naturalnych olejków eterycznych), olejek eteryczny z cytryny

Mamy tutaj piękną mieszaninę olejów, olejków eterycznych i wyciągu ze skórki cytryny. Całość pachnie świeżo z lekką ziołową nutą, bardzo podobnie do mojego już niestety byłego kremiku z Gaia Creams - Palmarosa&Thistle. Wszystkie oleje i olejki są organiczne! Baza, jaką jest olej ze słodkich migdałów, sprawia, że rozprowadzony na skórze produkt szybko się wchłania i nie jest taki tłusty, jak można by się spodziewać. Tak więc od naszego olejku możemy oczekiwać nie tylko dobrej pielęgnacji, ale również delikatnego działania odprężającego i lekko wybielającego - ekstrakt ze skórki cytryny!

Buteleczka jest malutka, mieści 25ml cudnej mieszaniny, świetnie mieści się w mojej małej rączce. Jest idealna do podróżowania, więc często noszę ją w torebce, zawsze mam go przy sobie! Jest zaopatrzona w pipetkę, która działa naprawdę dobrze - kropla pojawia się dopiero wtedy, gdy ją przyciśniemy. Również bardzo praktyczne w podróży, ale też i na co dzień. Możemy spokojnie kontrolować dozowanie produktu.

Jak to olejek, jest niezwykle wydajny. Dostałam olejek po cioci, zostało go zaledwie 1/4 pojemności i przy regularnym dwumiesięcznym stosowaniu (wliczając to też podbieranie olejku przez Tośka!) zużyłam zaledwie połowę tego, co dostałam. A ciocia spokojnie kupiła sobie kolejną buteleczkę po powrocie :)
Możliwe, że sucharkom olejek schodził będzie szybciej - sama z suchością skóry zmagam się raczej okresowo, a ze względu na tendencję do przetłuszczania rozsmarowuję olejek cienką warstwą. Niemniej jednak te 25ml może nam służyć naprawdę bardzo długo.

Uwielbiam nanosić go na skórę, gdy ta jest jeszcze wilgotna - wtedy wpija się w nią jeszcze szybciej i jedyną oznaką jego obecności jest niesamowita miękkość skóry. Gdy odczekam odpowiednio długo, spokojnie mogę nałożyć na niego makijaż mineralny, chociaż nie jest to opcja na długi dzień poza domem. Niemniej jednak, gdy robi się naprawdę zimno tak przygotowana skóra jest mi bardzo wdzięczna! Często dodaję go również do maseczek na twarz, by je trochę podkręcić w działaniu nawilżającym, a gdy nie mam pod ręką mojego ulubionego serum silikonowego z Green Pharmacy, to kropla właśnie tego olejku zabezpiecza moje końcówki.

W działaniu naprawdę mnie zaskoczył, bo jest w stanie w zupełności zadowolić mnie pod względem nawilżenia twarzy. Ciocia również była nim zachwycona, ponieważ po poważnym oparzeniu drugiego stopnia twarzy ciągle miała problemy z nadwrażliwością skóry, olejek świetnie się z nią dogadywał. W moim przypadku miał okazję złagodzić jedynie podrażnione okolice za każdym razem, gdy wracam do domu, gdzie czają się na mnie koty - mam uczulenie na kocią sierść. Najczęściej trafiał pod oczy i wcale nie okazał się zbyt ciężki, jednak świetnie też radził sobie z każdą inną częścią ciała. 
Nawilża fenomenalnie, więc z nim mam tę sprawę zupełnie załatwioną, wystarczy mi tylko dodatkowo oczyszczać i likwidować zaczerwienienia, i pielęgnację idealną mamy w garści.
Miałam nadzieję, że ekstrakt ze skórki cytryny da radę brzydkim śladom, po tym jak wysypało mnie przez święta (uwielbiam zajadać się ćwikłą i zawsze się to tak na mojej twarzy kończy), jednak niestety przebarwienia jak były, tak są dalej. Tutaj jednak się nie przejmuję, bo mam w zanadrzu witaminę C rozpuszczalną w wodzie i planuję ukręcić sobie lekkie serum!

Jestem ciekawa, czy Botanics ma w swojej ofercie więcej takich fenomenalnych olejków. Chętnie przyjrzałabym się wersji dla cery problematycznej :) Kochana Piegusko, dasz znać czy taka moja zachcianka w ogóle istnieje?


Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


13 gru 2014

Pracownia Kreatywności!

Macie już skompletowane prezenty świąteczne? Jeśli nie, wychodzę Wam naprzeciw! Dzisiaj chciałabym zabrać Was do magicznego miejsca, położonego w małej uliczce obok bielskiego rynku, do Pracowni Kreatywności. Jest to jedno miejsce, które łączy w sobie wiele pasji, nie tylko te kreatywne! Jest miejscem spotkań wielu osób, w różnym wieku i o różnych zainteresowaniach. Zróbcie sobie pysznej herbatki i dajcie się zabrać w tę podróż!

http://www.pracowniakreatywnosci.pl/
Na początku odwiedzimy sklep rękodzieł, by zaostrzyć Wasz apetyt. Wejdziemy w wąską uliczkę tuż przy bielskim rynku (ul. Schodowa 1/1). Zajrzymy na każdą półeczkę, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Lub dla bliskiego! To, co wyróżnia rękodzieła, to ich unikatowość - są to bowiem projekty różnych twórców wykonywane w pojedynczych egzemplarzach. 
Sklep oferuje nam szeroką ofertę, od filcowych szali i naszyjników przez również filcowe torebki, po nakrycia głowy, biżuterię, a nawet obrazy!
A jeśli same macie zapędy twórcze, znajdziecie w nim pomocne książki oraz akcesoria do własnych twórczych realizacji.









To drugie cudo to obraz na ścianę :)

Najchętniej wrzuciłabym Wam wszystkie dzieła Pracowni Kreatywności, ale nie dość, że post pewnie nigdy by się nie wczytał, to jeszcze brakłoby mi miejsca na pozostałą działalność tej instytucji!

Jeśli do Bielska Wam nie po drodze, uszy do góry! Sklep realizuje zamówienia również przez sklep Dawanda, również te najbardziej wymyślne z Waszej strony. Koniecznie odwiedźcie Zafilcowaną!

Boicie się, że Wasz wybór może nie przypaść Waszym bliskim do gustu? A może na widok wszystkich cudeniek dostajecie oczopląsu i tak bardzo chcecie przygarnąć wszystkie, że nie umiecie zdecydować się na ten jeden jedyny egzemplarz? W takim razie druga odsłona Pracowni Kreatywności jest właśnie dla Was! Pracownia Kreatywności prowadzi warsztaty różnego rodzaju: filcowania na sucho, mokro, na jedwabiu, decoupage, tworzenia własnej biżuterii, scrapbookingu, malowania na jedwabiu, druciarstwa artystycznego... ich pomysłowość nie zna granic! Organizują również takie spotkania artystyczne dla dzieci i młodzieży!
Co najważniejsze, wytworzone przez siebie dzieła można zabrać ze sobą!

Zainteresowanych warsztatami zapraszam do polubienia fanpage'a Pracowni Kreatywności, by być na bieżąco!

Warsztaty tworzenia biżuterii i druciarstwa artystycznego


Warsztaty filcowania


Warsztaty tworzenia kartek metodą pergaminową oraz tworzenia rzeźby z tkanin


Warsztaty malowania na jedwabiu i scrapbookingu


Takie warsztaty to niezapomniane wrażenia, a pamiątkę po nim zabieramy do domu! Mogą stać się zalążkiem wielkiej pasji :)
Jeśli same organizujecie spotkania czy wydarzenia, warto zainteresować się ofertą Pracowni Kreatywności - organizują również warsztaty wyjazdowe. Nie musicie przejmować się tym, że do Bielska Wam daleko!

Pracownia Kreatywności rozszerzyła też swoją działalność, otwierając Pracownię Psychoedukacji i Terapii, oferując programy kursów, szkoleń, treningów i propozycji związanych z własnym rozwojem osobistym. Uczestnicy otrzymują stosowne zaświadczenia, mają możliwość starania się o otrzymanie rekomendacji trenerskiej PTP. Można również wziąć udział w kursie wychowawców kolonijnych :)
W Pracowni odbywają się również warsztaty muzyczne, np. tańca twórczego!

Koniecznie zajrzyjcie do Warsztatowni i Pracowni Psychoedukacji!

Warsztaty z arteterapii :)


O napisanie tego artykułu nikt mnie nie prosił, nie dostałam za to pieniędzy, nie mam w tym żadnych zysków. Zafilcowana to moja ciocia i jestem dumna, że jej Pracownia Kreatywności się rozwija! :)
Zajrzyjcie też koniecznie na jej bloga!

P.S. Mam filcowego kwiatuszka, który przewija się przez rękodzieła - jest prześliczny! Wrzucę Wam zdjęcie jak tylko wrócę do domku!

Znaleźliście pomysł na świąteczny prezent? 

Trzymajcie się ciepło! Jaskółka


Disqus for Jaskółcze Ziele