2 sie 2013

DIY: Masujący balsam do ciała w kostce

Witajcie! Tak jak obiecałam, ruszamy z notkami pełną parą, już od rana :) Poza tym muszę Wam się pochwalić co fajnego sobie wczoraj wieczorem ukręciłam! Niestety nie mam zdjęć w trakcie, bo wieczorem w mojej kuchni jest masakryczne światło, ale nadrobiłam, na tyle ile mogłam, dzisiaj. Przepis jest naprawdę prosty, ale już teraz wiem, że urozmaicę go o jeszcze jeden dodatkowy składnik - wosk pszczeli.


Potrzebujemy:
  • 30g masła kakaowego (ja po pierwszej próbie proponowałabym już 20g masła, 10g wosku pszczelego - balsam nie będzie się tak łatwo rozpuszczał w kontakcie ze skórą i będzie przez to wydajniejszy :))
  • 2 łyżeczki dowolnego oleju - ja wybrałam olej ryżowy
I to jest baza naszego balsamu, którą można urozmaicać.
Ewentualne dodatki:
  • olejek eteryczny 3-4 krople (NIE zapachowy; koniecznie sprawdźcie czy nadaje się do kontaktów ze skórą!)
  • aromaty rodem z kuchni - są jadalne, więc można ich spokojnie używać na skórę
  • coś, co będzie nas masowało - w moim przypadku są to ziarna kawy, może być równie dobrze fasola, groch, cokolwiek Wam do głowy przyjdzie :) 
Oczywiście przygotowujemy swoje stanowisko pracy, wszystko, czego używamy powinno być zdezynfekowane, ręce czyste... Bezpieczeństwo przede wszystkim :)

 Zacznijmy od produktów, które będą nam potrzebne do przygotowania balsamu:


Jak widać, mój olej ryżowy jest rafinowany - niestety :( jednak dostałam 0,5l za 16,90zł więc to mnie pociesza :) Kupiłam go w małym sklepiku ekologicznym w Jastrzębiu.


Masło kakaowe pięknie pachnie! Kostkę o masie 60g dostałam za 10 zł w Zielarni Ojca Grzegorza Sroki w Cieszynie, naprzeciwko sądu. Oczywiście jest również masło w kuleczkach - właściwie jest ona lepsza, bo masło się szybciej rozpuszcza. Nie wiem jednak czy jest rafinowane czy nie.


Ziarna wyciągnięte z ekspresu. Naprawdę użyjcie po prostu tego, co macie pod ręką :)

Rozpuszczamy 30 g masła kakaowego - w moim przypadku jest to pół kostki - w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce (trzeba jednak uważać, by masło nam się nie zagotowało, bo będzie do wyrzucenia!). Jeśli użyjecie mikrofalówki, radzę robić to stopniowo, co 10-20 sekund i robić przerwy, by masło mogło trochę "ochłonąć" :)

Gdy nasze masło już się rozpuści, dodajemy 2 łyżeczki wybranego oleju, w moim przypadku, jak już pisałam, jest to olej ryżowy. Można oczywiście zrobić mieszankę różnych olejów, najważniejsze jest to, żeby było tego 2 łyżeczki, by balsam w kostce pozostał balsamem w kostce :)

Gdy mamy już wszystko wymieszane, potrzebujemy jakiejś foremki, w której nasz balsam sobie zastygnie. Ja użyłam gumowej foremki do muffinek - łatwo jest potem balsam z niej wydostać. Jeśli nie macie nic takiego pod ręką, możecie użyć miseczki - jednak wtedy wyłóżcie dno folią, by mieć jakiekolwiek szanse na wyciągnięcie balsamu z miseczki.

Następnie odstawiamy naszą miksturę w jakieś chłodne miejsce na chwilę, by nasz balsam doszedł do siebie i dopiero wtedy wkładamy go do lodówki. Mnie rano powitał taki widok:


Jak już mówiłam, balsam jak na mój gust trochę za bardzo pływa im w rękach, więc następnym razem użyję dodatkowo wosku pszczelego, by utrzymać go bardziej w ryzach - i przy okazji zwiększyć właściwości nawilżające. Balsam ma przydatność 2 miesięcy od przygotowania, jednak nie sądzę, by tyle wytrzymał.

Skusicie się na ręcznie robiony balsamik? :)
Pozdrawiam! I.

8 lip 2013

DIY: Wakacyjne przepisy!

Witajcie. Dorwałam się ostatnio do ciekawych przepisów stworzonych specjalnie na tę porę roku: mają one nam przynieść odświeżenie, ukojenie po słoneczku i nawilżenie. Plus indywidualnie już wiele innych korzyści dla nas mają! Żeby już nie przeciągać i dać Wam szansę wypróbowania przepisów, przechodzę do sedna sprawy :)

Szałwiowy tonik - odświeżenie, ukojenie i zmatowienie cery, szczególnie po opalaniu
  • pół szklanki zaparzonej szałwii (wystarczy jedna torebka, w końcu efekt ma być odświeżeniem!) - myślę, że można zastąpić rumiankiem
  • pół szklanki zaparzonej mięty (najlepiej świeżej, w końcu sezon :))
  • 2 łyżki soku z cytryny
Tonik jest banalny w wykonaniu. Zaparzamy zioła pod przykryciem, mieszamy dodajemy soku z cytryny i voila. Tonik wytrzyma tydzień w lodówce, więc jedyny minus polega na tym, że nie możemy go mieć przy sobie. Ewentualnie, jeśli jest taka potrzeba, można dodać kieliszek wódki (taki prowizoryczny konserwant), jednak wtedy tonik nie będzie już taki delikatny i kojący...

Mydełko z koprem włoskim - odświeżenie i dodanie energii ciału zmęczonemu upałami
  • 3 łyżki nasion kopru włoskiego
  • szare mydło
  • foremka na gotowe mydło
Z mydełkiem nie ma większej zabawy, gdyż korzystamy już z gotowego mydła. Ścieramy je na wiórki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej (mieszamy, by nam nie przywarło do dna miseczki). W międzyczasie jedną łyżkę nasion kopru rozbijamy w moździerzu - można powalczyć również łyżką, jeśli ktoś nie ma; chodzi nam o uwolnienie większej ilości olejków eterycznych, by mydełko było dla nas milsze. Gdy szare mydło będzie już rozpuszczone, dodajemy zarówno zmiażdżone, jak i całe ziarna, mieszamy dokładnie, przelewamy do foremki i odstawiamy na 2-3 dni w przewiewne, suche miejsce.

Kostki lodu ze świeżą bazylią (mój hit!) - ukojenie, regeneracja ciała oraz usunięcie opuchlizny po opalaniu
  • 2 garście świeżej, posiekanej bazylii
  • 2 szklanki wody (może być też hydrolatu :))
  • foremki do lodu
Posiekaną bazylię zalewamy 2 szklankami wody/hydrolatu, doprowadzamy do wrzenia. Następnie zostawiamy nasz odwar na 20 minut. Po upłynięciu czasu przecedzamy nasz odwar i wlewamy do foremek na kostki. Wystarczy poczekać, aż w zamrażalce zamienią się w lód.

A co nas odświeży lepiej niż lody? Najlepiej takie, które proponuje nam Anwen (klik) - zdrowe, bo z samych owoców! :)



Mam nadzieję, że wakacyjne przepisy Wam się spodobają, mi bardzo przypadły do gustu :) Szczególnie kostki lodu, są idealne do ukojenia skóry po działaniu słoneczka, można je również zabrać ze sobą na plażę w przenośnej lodówce (właściwie tonik też można) :)

Pozdrawiam! I.

4 lip 2013

Maseczka Agafii do twarzy - zatrzymanie młodości

Witajcie! Wróciłam do Was po koncercie Iron Maiden (który nota bene jest obecnie największym wydarzeniem mojego życia!) i zdążyłam już się porządnie wyspać po nocnej powrotnej podróży, więc mam dla Was przygotowaną kolejną recenzję paczki ze Skarbów Syberii. Tym razem na świeczniku jest...

Maseczka Agafii do twarzy - zatrzymanie młodości
(do 35 lat)




Opis producenta: Organiczna maska do twarzy do 35 lat ogranicza przedwczesne procesy starzenia się skóry, aktywnie odżywia i intensywnie nawilża skórę. Naturalne oleje i ekstrakty nasycają skórę niezbędnymi witaminami i aminokwasami. Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, silikonów, alkoholu, syntetycznych ekstraktów, produktów pochodzących z przerobu ropy naftowej. 98% składników to składniki naturalne.

Skład: Aqua with infusions of Rosa Daurica Pallas Extract, Rubus Chamaemorus Extract,  Rubus Saxatilis Extract, Vaccinium Uliginosum Extract, Viburnum Opulus Extract, Organic Oenothera Biennis Oil, Organic Corylus Avellana Seed Oil, Organic Prunus Armeniaca Seed Oil, Organic Ribes Nigrum Seed Oil, Organic Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Coco-Caprylate/Caprate (z masła kokosowego), Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Cetearly Glucoside, Glycerin, Sodium Stearoyl Glutamate, Hydrolyzed Wheat Protein, Vegetable Oil, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Organic Parfum.
Gliceryna i substancje konserwujące zawarte w masce są pochodzenia roślinnego.

Cena: 19,90zł/50ml  (teraz promocja za 12,90!)

Opakowanie maseczki jest bardzo ładne, kojarzy się z babcinymi przepisami - a przecież maseczka jest od babci Agafii! Całkiem ładnie wygląda w łazience taka kwiecista tubka.


Konsystencja maseczki jest bardzo kremowa i lekka, nie jest jednak płynna. Dobrze rozprowadza się na skórze twarzy - sama bardzo to lubię, maseczka jest bardzo miła w dotyku. Zapach jest bardzo delikatny, lekko kwiatowy, niewyczuwalny po nałożeniu na twarz, ani tym bardziej później.

Maseczkę na twarzy powinno się trzymać 8-10 minut, dla otrzymania najlepszego efektu powinno się ją stosować 1-2 razy w tygodniu. Skóra twarzy po maseczce jest bardzo dobrze odżywiona i miękka, jeśli ktoś nie ma suchej cery nie potrzebuje stosować po niej kremu - sama w sobie dobrze nawilża. Ja niestety obecnie potrzebuję kremu, bo w wakacje moja skóra strasznie się przesusza. Jednak wcześniej, zanim słońce zawitało u nas na dobre, nie potrzebowałam go.

Skóra po zastosowaniu maseczki jest lekko napięta, jednak nie jest ściągnięta - dlatego z tego powodu również nie trzeba stosować po niej kremu, jeśli nie ma takiej potrzeby. Odkąd ją stosuję, nie miałam na twarzy większego wyprysku, mam również mniej przebarwień na twarzy.

Trudno jest mi ją oceniać pod względem zatrzymania młodości, gdyż moja skóra jeszcze nie boryka się z tym problemem. Kupiłam maseczkę z powodu pięknego i bogatego składu, by zapewnić swojej buźce porządne odżywienie :)

Jest to mój hit, który z pewnością zostanie ze mną na dłużej :)

Zainteresowałyście się rosyjskimi kosmetykami? Dobrze Wam służą? :)
Pozdrawiam! I.

Disqus for Jaskółcze Ziele